Przyczyna była bardzo prosta. Rolnik ekologiczny miał otrzymywać ponad 2000 zł dotacji do hektara. Rolnik konwencjonalny jedynie 500 zł.Rolnik konwencjonalny musiał ponosić koszty orki a i siania, i innych zabiegów agrotechnicznych a rolnik ekologiczny nie koniecznie. Różnica była więc ogromna.
W ramach pakietu "uprawy sadownicze i jagodowe" powstało w Polsce, podobnie jak i w całej Europie, wiele upraw orzecha włoskiego. Uprawa tej rośliny jest niskonakładowa – na poziomie założenia sadu, ale wymaga w wykonywania tylko mechanicznego zwalczania chwastów co nie jest już zabiegiem niskonakładowym, biorąc pod uwagę, że trzeba go wykonywać kilkanaście razy w ciągu sezonu wegetacyjnego. Zaś dochody z dotacji są stałe i wysokie. W ramach pakietu SO2 "uprawy sadownicze i jagodowe" powstało w Polsce ok. 53 tys. hektarów upraw. plantacje orzecha stanowią ok. 68% tego areału.

Dlatego Minister Rolnictwa Marek Sawicki postanowił "skasować orzechowców". Zamiast dotacji (płatności rolno-środowiskowej) w wysokości 1800 zł mają po
nowelizacji przepisów otrzymywać 160 zł do hektara. Stawka ta nie pokrywa nawet kosztów walki z chwastami, co jest głównym problemem w uprawach ekologicznych, gdzie z zasady nie wolno stosować żadnej chemii rolnej. Znamienne jest to, że producenci ekologicznych jabłek, śliw, gruszek i właściwie wszystkich innych roślin
mają dostawać dotacje w dotychczasowej wysokości (czyli 1800 zł do ha). Redukcja dopłat obejmuje tylko "orzechowców".

Ministerstwo Rolnictwa uzasadnia swoją decyzję tym, że orzech włoski jest rośliną stosunkowo późno wchodzącą w okres dojrzewania. Dlatego straty rolnika ekologicznego w okresie nieowocowania są mniejsze i nie zasługują na pełną płatność rolno-środowiskową. Każdy widzi, że jest to tłumaczenie dosyć pokrętne. Jak mawia KLASYK, gdy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno idzie o pieniądze. Czy w przypadku innych sadów ekologicznych zasady uprawy są inne, a może to krótkowzroczna walka z jednym z produktów ekologicznych. Łączna kwota dotacji dla upraw sadowniczych przekracza 95 mln zł rocznie. Plantatorzy orzecha otrzymywali
corocznie ponad 64 mln zł.

Małorolni i niereformowalni rolnicy "konwencjonalni" zaczęli zauważać, że polska wieś zaczyna się zmieniać. Oto pojawili się ludzie, którzy nie produkują świń, ani krów, jak ich konwencjonalni przodkowie, tylko wykorzystują niszę na produkty ekologiczne (np. orzecha włoskiego) korzystają z szansy jaką dało nam wejście do UE.

Ministerstwo Rolnictwa nazwało te płatności "nieuzasadnionym wydawaniem środków". Posłużono się interpretacją przepisów, w myśl której 5-letnie programy rolno-środowiskowe nie są umową między państwem a rolnikiem, a jedynie 5-letnim zobowiązaniem rolnika ekologicznego wobec państwa.
Interpretacja ta jest błędna i naraża skarb państwa na straty: 511 mln to utracone wypływy środków z UE, a 639 mln to kwota potencjalnych roszczeń sądowych rolników ekologicznych. Razem 1mld 151 mln PLN. Pogląd
Ministerstwa sprowadza się do tego, że co roku rolnik ekologiczny otrzymuje decyzję administracyjną, w której przyznawana jest płatność rolono-środowiskowa. Zapomniano jednak, że każde gospodarstwo ekologiczne posiada dokument urzędowy - plan rolno-środowiskowy. Dokument ten zawiera informacjęo kwocie dopłat jakie rolnik ma otrzymać. Dla upraw sadowniczych każdym przypadku było to 1800 zł do ha w ciągu pierwszych trzech latach programu i 1540 zł w roku czwartym i piątym.

Informacja ta nie była opatrzona "gwiazdką” ani uwagą, że stawki mogą zmaleć. W tym kontekście jest to umowa dwustronna. Rolnik zobowiązuje się do stosowania zasad ekologicznych, a państwo do wypłaty środków w ściśle określonej wysokości. Coroczne decyzje administracyjne są jedynie dowodem corocznej kontroli gospodarstwa.

Gdyby rolnik nie stosował zasad ekologicznych, państwo mogłoby obniżyć lub odebrać w całości dotacje rolno-środowiskowe. I tylko dlatego mamy coroczne decyzje w rolnictwie ekologicznym. Sprawa ta jest znana twórcom programów rolno-środowiskowych, czyli doradcom rolno-środowiskowym z Ośrodków Doradztwa Rolniczego. Praktycznie wszyscy uważają programy rolno-środowiskowe za umowę dwustronną. Jej zerwanie przez resort rolnictwa jest sprzeczne z prawem polskim i UE. Zgodnie z art. 24 rozporządzenia RE nr 1257/1999 dotacje rolno środowiskowe są przydzielane na podstawie:
1.utraconychdochodów(czyli mniejszych plonów)
2. dodatkowych kosztów (zakaz stosowania chemii rolnej zawsze wymusza większe nakłady pracy żywej)
3.potrzeby z 1800 zł na 160 zł do hektara dla jednej tylko, wybranej grupy rolników ekologicznych nie jest na pewno zachętą finansową, ani rekompensatą za dodatkowe koszty.

Jest za to rażącym naruszeniem prawa Polski i UE. Propozycja legislacyjna wyraża interes polityczny tych, którzy nie patrzą na to co się opłaca, bo zawsze będą produkować to co ich "konwencjonalni" przodkowie. Wydaje się, że na razie "niereformowalni" są górą. Za to lobby rolników mających pomysł na różnicowanie produkcji rolniczej, i tych którzy potrafią czytać i rozumieć przepisy UE, dopnie swego w drodze postępowań sądowych 1 miliard 151 milionów zł to tylko "czyta strata". Bez kosztów sądowych i adwokackich. Na końcu pozostanie mało warta odpowiedzialność polityczna Ministra Rolnictwa i fakt, że suma summarum to prawnicy są zawsze górą.

Źródło: Ekorolnik/farmer.pl