Sejm uchwalił ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa wraz z przepisami wprowadzającymi tę regulację. Zgodnie z założeniami, ma ona na celu „poprawę sytuacji w obszarze agencji rolnych, w tym racjonalizację podziału zadań i optymalizacji ponoszonych na nie wydatków. Ośrodek będzie instytucją przygotowaną strukturalnie i posiadającą kompetencje do przejęcia zadań związanych z doradztwem rolniczym i programami pomocowymi dla rolnictwa. Docelowo zarządzać ma także nowymi instrumentami wsparcia i stabilizowania sytuacji w rolnictwie, np. ochroną dochodów rolniczych, marketingiem rolnym oraz scalaniem i wymianą gruntów.”

Słowem – niemało kompetencji, a więc potrzeba częstego bywania w siedzibie KOWR. Jak daleko będą mieli rolnicy do KOWR?

Ustawa stanowi, że siedzibą Krajowego Ośrodka jest miasto stołeczne Warszawa, a oddziały terenowe Krajowego Ośrodka działają w każdym województwie. Wyjątkowo w województwie zachodniopomorskim wyodrębnia się dwa oddziały terenowe. Czy to znaczy, że do KOWR trzeba będzie – w większości województw – jechać do miasta wojewódzkiego?

Niekoniecznie.

Przyjęcie takiej zasady byłoby kłopotliwe w niektórych województwach.

- Wszystkie najważniejsze kolosy okołorolnicze w województwie śląskim są zlokalizowane w Częstochowie, na użytek bardzo racjonalnej argumentacji – podczas debaty nad tym zagadnieniem w sejmowej Komisji Rolnictwa zauważył poseł Szymon Giżyński. - Ten subregion częstochowski, czyli północne województwo śląskie, to 45% użytków rolnych całego województwa i otrzymuje 44% dopłat bezpośrednich. Tak jak powiedziałem, KRUS, Agencja Restrukturyzacji Rolnictwa, są na szczeblu regionalnym zlokalizowane w Częstochowie. Racjonalną i funkcjonalną koniecznością jest, aby nowy rolniczy kolos szczebla wojewódzkiego znalazł się w Częstochowie.

- Siedziby leżą w kompetencjach dyrektora generalnego – uspokoił wiceminister Zbigniew Babalski. - Na pewno będziemy szukali bazy tam, gdzie jesteśmy właścicielami. Agencja Rynku Rolnego w 100% a może w 99% korzysta z najmu i ponosi koszty. Bazą powinny być obiekty będące jej własnością. To będzie jeden z aspektów wyboru siedziby. Kolejnym będzie liczba hektarów ziemi w zasobie. W ostateczności (…) dyrektor generalny może tworzyć i znosić filie oddziału terenowego na wniosek dyrektora oddziału terenowego. Chcemy absolutnie stworzyć taką siatkę, aby jednostki były jak najbliżej rolnika i sprawy były rozstrzygane racjonalnie.