Głosowanie nad tym rządowym projektem planowane było na piątek 21 czerwca. Kopacz uzasadniała przełożenie głosowania wymogiem uzyskania jeszcze opinii MSZ, gdyż sejmowa komisja rolnictwa przyjęła w czwartek, w drugim czytaniu, poprawkę do projektu i taka opinia resortu spraw zagranicznych jest konieczna.

Marszałek Sejmu i premier Tusk rozmawiali z dziennikarzami po czwartkowym posiedzeniu klubu PO, który zebrał się po tym, gdy część posłów Platformy zapowiedziała głosowanie przeciwko rządowemu projektowi ws uboju rytualnego niezależnie od tego, czy w klubie PO będzie obowiązywała dyscyplina.

Według prowadzonych dotąd w klubie nieformalnych wyliczeń rządowy projekt mógłby przepaść, gdyby przeciwko - oprócz posłów PiS, RP, większości SLD - zagłosowali również wszyscy lub niemal wszyscy posłowie Platformy zasiadający w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt (26 osób).

Po wieczornym posiedzeniu klubu PO Kopacz powiedziała, że "jesteśmy na etapie <edukacyjnym>". - Rozmawiamy o wszystkim co jest zawarte w projekcie. Nie zapadły żadne decyzje, które by mówiły za lub przeciw dyscyplinie - podkreśliła marszałek Sejmu.

Z kolei Tusk zaznaczył, że w klubie PO będzie jeszcze długa dyskusja nad rządowym projektem dopuszczającym ubój rytualny.

- Będziemy szukali wszystkich możliwych danych, co można zrobić żeby w przepisach i praktyce znalazły się działania, które oszczędzają zwierzętom niepotrzebnych cierpień. Wiem, że w klubie Platformy będzie jeszcze długa dyskusja. Prosiłem dzisiaj wszystkie posłanki i posłów, żeby zastanowili się za stanowiskiem albo w tę, albo we w tę, ale jednolitym - powiedział.

Dopytany, co będzie, jeśli niektórzy posłowie PO opowiedzą się jednak przeciw projektowi, premier odpowiedział: - Przeżyjemy. To byłaby jedna z tych porażek, które by nie powodowały, że płaczę.

- Szczerze powiedziawszy, gdybym nie był premierem i nie czuł się odpowiedzialny za rynek pracy i za powodzenie polskich przedsiębiorstw, to pewnie w odruchu serca głosowałbym przeciwko jakiejkolwiek krzywdzie wobec zwierząt. Czasami mamy do czynienia z bardzo nieprzyjemnymi alternatywami. Jako szef rządu namawiam, żeby dbać o miejsca pracy, każde jest bezcenne - powiedział premier.