Głowaccy chcieli od Trawny 210 tys. zł - na tyle szacowali nakłady poniesione przez nich przez 30 lat mieszkania w domu w Nartach, który odzyskała Trawny. Chodziło m.in. o koszty przeprowadzonych remontów, założenie hydroforni, uporządkowanie sadu i ogrodu.

Sąd w całości oddalił powództwo Głowackich bo uznał, że nie mieli oni zawartej z Trawny żadnej umowy (na najem czy użyczenie domu w Nartach), w związku z czym nie ma żadnej legitymacji do dochodzenia od Trawny roszczeń. Ponadto wyprowadzając się z Nart Władysław Głowacki podpisał oświadczenie sporządzone przez prawnika Trawny, w którym zapisano, że zabrał z Nart te rzeczy, które chciał i w przyszłości nie będzie rościł wobec Trawny żadnych kwot za pozostawione mienie i poniesione nakłady.

- Nawet, gdyby uznać, że istniała jakakolwiek legitymacja do dochodzenia roszczeń od Trawny - choć w ocenie sądu jej nie ma- to oświadczenie podpisane przez pana Głowackiego jest skuteczną umową - powiedział uzasadniając wyrok sędzia Przemysław Jagosz.

Wyrok nie jest prawomocny. Głowaccy nie zdecydowali, czy się od niego odwołają.