Podstawowym celem projektu ustawy jest dokonanie transpozycji do polskiego porządku prawnego dyrektywy Wspólnoty Europejskiej regulującej zagadnienie dotyczące zamkniętego użycia mikroorganizmów genetycznie zmodyfikowanych oraz zapewnienie stosowania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przepisów rozporządzeń Wspólnoty Europejskiej w zakresie organizmów genetycznie zmodyfikowanych – zapewnia ministerstwo w uzasadnieniu przygotowanego projektu. - Dodatkowo zamiarem projektodawcy jest doprecyzowanie tych przepisów dotyczących regulowanej materii, które na gruncie ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych budziły wątpliwości interpretacyjne.

Projekt ustawy przewiduje, że organem administracji właściwym do spraw organizmów genetycznie zmodyfikowanych jest minister właściwy do spraw środowiska. Do zakresu jego działania będzie należało w szczególności wydawanie zgód i zezwoleń na:

1) prowadzenie zakładów inżynierii genetycznej,

2) zamknięte użycie mikroorganizmów genetycznie zmodyfikowanych,

3) zamknięte użycie organizmów genetycznie zmodyfikowanych innych niż mikroorganizmy genetycznie zmodyfikowane,

4) zamierzone uwolnienie organizmów genetycznie zmodyfikowanych w celach innych niż wprowadzenie do obrotu,

5) wprowadzenie do obrotu produktów GMO.

Jak podkreśla „Rzeczpospolita”, „Rząd zamierza zezwolić na uprawę roślin genetycznie zmodyfikowanych. Wychodzi przed szereg, bo wiele krajów UE tego zabrania.”

W myśl proponowanych rozwiązań, rolnik wystąpi o zgodę na uprawę GMO do wojewódzkiego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa. Jeśli natomiast będzie prowadził uprawę bez takiej zgody, zapłaci karę 5 tys. zł za ha. Ustawa przewiduje też możliwość tworzenia stref wolnych od GMO.

Koszt związany z wejściem w życie ustawy wyniesie w pierwszym roku po wejściu w życie 975 tys. zł.

Rząd na dzisiejszym posiedzeniu zajmie się projektem.

Podobał się artykuł? Podziel się!