Jako kontrowersyjną przedstawił w Sejmie poseł Piotr Kaleta sprawę hodowli norek amerykańskich, odnosząc się do przykładu z miejscowości Zosin w gminie Kępno, gdzie już rozpoczęła się budowa fermy norek amerykańskich.

- Sprawa ta budzi dużo kontrowersji, ale przede wszystkim dużo protestów mieszkańców tej gminy, którzy obawiają się, nie bez racji zresztą, znacznego negatywnego oddziaływania fermy na środowisko naturalne, wody podziemne, powierzchniowe oraz na zdrowie i komfort życia. Z powszechnie dostępnych informacji wynika, że działalność takiej fermy powoduje emisje odorów, co przyciąga owady i stanowi bardzo dużą uciążliwość dla pobliskich mieszkańców – mówił poseł i pytał: - Czy są planowane zmiany przepisów prawnych, aby hodowle tych norek amerykańskich w jakichkolwiek ilościach były zaliczane do przedsięwzięć mogących zawsze w sposób negatywny znacząco oddziaływać na środowisko? Czy są również planowane pewne typowo budowlane rozporządzenia techniczne, aby uniemożliwić ekspansję tej działalności?

Wiceminister rolnictwa Ewa Lech, udzielając odpowiedzi na to pytanie podkreśliła złożoność problemu. Sprawy związane z lokalizacją, budową i eksploatacją obiektów utrzymujących zwierzęta gospodarskie uregulowane są ośmioma ustawami. Są to: ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustawa Prawo budowlane, Prawo ochrony środowiska, ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, następnie ustawa o nawozach i nawożeniu, ustawa o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, ustawa o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich oraz ustawa o ochronie zwierząt. We właściwości ministra rolnictwa pozostają cztery ostatnie ustawy, które regulują warunki, głównie weterynaryjne, w jakich te zwierzęta mają być utrzymywane, i określają wymogi, jakie muszą być spełnione, żeby tym zwierzętom ograniczyć cierpienie, żeby były wolne od bólu i głodu.

- Minister rolnictwa od lat nie zmienia stanowiska co do niezgody na traktowanie norki amerykańskiej i drobiu, tu też mówimy o fermach drobiu, jako zwierząt gospodarskich lub też skreślenia z listy zwierząt gospodarskich, a także nie wyraża zgody na to, żeby minister środowiska wciągnął te zwierzęta, mówimy tu o norce amerykańskiej, na listę gatunków obcych, czyli takich, które uwolnione do środowiska mogą zagrozić naszym rodzimym gatunkom zwierząt – powiedziała wiceminister.

Zwierzęta futerkowe są naturalnym utylizatorem – wiceminister wskazała na zużywanie jako karmy odpadów poubojowych i pochodzących z przemysłu rybnego, podkreślając, że problem tych hodowli jest wielopoziomowy. Nie bez znaczenia jest też to, że dają zatrudnienie.

- Żeby nie wdawać się w szczegóły, powiem tak: biorąc pod uwagę, że w polskim prawie istnieją przepisy i stworzony jest system ochrony mieszkańców i środowiska naturalnego, to problem polega głównie na tym, żeby przepisy były przestrzegane, poprawnie stosowane i egzekwowane – podsumowała wiceminister Ewa Lech.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!