Poseł Jan Krzysztof Ardanowski (PiS) wskazał, że przyjęcie ustawy o nasiennictwie wraz zapewnieniem, że rozporządzeniem zakaże się upraw kukurydzy i ziemniaka GMO, może wiązać się z pewnymi wątpliwościami.

- Czy dysponujemy odpowiednim przygotowaniem instytucji?  - pytał poseł. - Czy jest szczegółowo ustalony sposób kontrolowania ewentualnych zasiewów GMO w Polsce? W jaki sposób PIORiN będzie współpracować z organami ścigania? W jaki sposób będą niszczone wykryte uprawy, które będą funkcjonowały niezgodnie z rozporządzeniem? Czy instytucje są do tego odpowiednio przygotowane – w sensie kadrowym, finansowym, logistycznym?

Zdaniem Ardanowskiego, trzeba liczyć się z próbami ominięcia zakazu:

- I myślę również – przepraszam, że powiem to bardzo otwartym tekstem – ale właśnie od razu na początek wprowadzenia rozporządzenia musi być jednoznaczna informacja dla wszystkich, którzy chcieliby łamać to rozporządzenie, a myślę, że w Polsce takich „mrugających okiem” jest wielu. Informacja musi być natychmiastowa. Jeżeli ktoś złamie rozporządzenie RM w zakresie uprawy – na razie MON810 i Amflory – to poniesie ogromne konsekwencje i nie będzie pobłażania w tym zakresie. Ta informacja musi być precyzyjna, jawna, opublikowana w mediach, ale przede wszystkim my musimy mieć pewność, że instytucje demokratycznego państwa są przygotowane do respektowania tych przepisów i kontrolowania ich realizacji.

Ardanowski zaproponował, że przygotuje pytania do ministerstwa rolnictwa dotyczące tych kwestii i w zależności od udzielonej odpowiedzi Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zadecyduje, czy potrzebne jest przyjęcie dezyderatu do rządu w tej sprawie.

Według poseł Doroty Niedzieli (PO) wszystko jest wiadomo.

- Ja tak od razu odpowiadam, ponieważ procedowałam tę ustawę i wiem, że tam art. 127 jakby przerzuca odpowiedzialność za robienie kontroli – i umożliwia kontrolę – PIORiN-owi – stwierdziła poseł. - Pan inspektor uczestniczył za każdym razem w pracach podkomisji i Komisji – i przedstawiał dane, dotyczące tego, ile będą kosztowały, jakie będą prowadzone kontrole, z kim ma podpisane umowy na badania. Badania będą przeprowadzane w Toruniu. Instytut jest przygotowany. Wystąpiono już z prośbą o drugą linię badania na zawartość GMO. Tak, że to jest wszystko przygotowane.

Zdaniem Ardanowskiego inspekcja może wymagać wsparcia.

- Przypomnę tylko, że nasiona są rejestrowane. Wszystkie nasiona GMO, które pojawiłyby się w Centrali Nasiennej, muszą być rejestrowane. Muszą być dokładnie opisane – gdzie i kto je kupił. Tak więc to nie jest tak, że to bezkarnie można gdziekolwiek kupić – przekonywała Niedziela.

Posłowie zgodzili się wreszcie co do tego, że informacja na ten temat jest potrzebna, bo trzeba sprawdzać i zachować ostrożność.