Wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk poinformował posłów, jaki jest stan prac nad utworzeniem jednej inspekcji zajmującej się żywnością „od pola do stołu”.

- Chcemy utworzyć wspólną jednostkę, szanowni państwo, z następujących instytucji: po pierwsze, Głównego Inspektoratu Weterynarii, po drugie, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, po trzecie, Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, a także z części, która podlega Ministerstwu Zdrowia, z Państwowej Inspekcji Sanitarnej – powiedział wiceminister. -  Taki jest zamysł i dzisiaj są u nas prowadzone prace legislacyjne. Jest jednak podstawowa sprawa, jak do tego dojść. Powiem wprost, że ten zamysł ma racjonalny sens, jeżeli przejęlibyśmy część sektora żywnościowego od Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Dzisiaj, szanowni państwo, siedzi tu także pan główny lekarz weterynarii, jest taka sytuacja – zawsze mówię na skróty – że cykl produkcyjny żywności nadzoruje lekarz weterynarii, Inspekcja Weterynaryjna. Prowadziłem osobiście dyskusję z głównym inspektorem sanitarnym, bo jest taka sytuacja – nie będę wymieniał nazwy sklepu czy innego dyskontu – że w sklepie schab będący w całości podlega nadzorowi weterynarii, a pocięty, czyli detal – Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Dlatego też, aby zapewnić monitoring całego łańcucha żywnościowego od producenta do konsumenta, chcemy za to odpowiadać jako jeden resort.

Zdaniem wiceministra sprawa jest ważna szczególnie ze względu na eksport:

- Jak mówię, mamy o co dbać, bo pierwsze półrocze tego roku pokazuje, że dalej kwitnie nam eksport, mówię to wprost, jeżeli chodzi o produkty rolno-spożywcze. Dzisiaj do 30 proc. wszystkiego wysyłamy za granicę, dlatego zależy nam na tym, chociaż sprawa jest dość skomplikowana i wymaga czasu. Wiadomo, że nie zrobimy tego w 2013 r., bo to jest kwestia i budżetu, i pewnych uregulowań prawnych.