Jak powiedział dziś Śląski Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Katowicach Tadeusz Sarna, od początku tego roku grzywnami za niezgłoszony ubój zwierząt na własny użytek ukarano kilkanaście osób. Z reguły były to grzywny niższe od maksymalnej stawki - najniższa to 100 zł.

- Konieczność zgłaszania uboju na własny użytek obowiązuje od dwóch lat, jednak wciąż - mimo wielu szkoleń i kierowanych do rolników informacji - notujemy przypadki niewywiązywania się z tego obowiązku - powiedział szef wojewódzkiego inspektoratu.

Jego zdaniem wielu hodowców nie chce zgłaszać uboju na własne potrzeby, obawiając się, że konieczne będzie przeprowadzenie badań mięsa. Tymczasem - zgodnie z przepisami - obowiązuje jedynie badanie mięsa świń na obecność larw włośni. Nie ma natomiast konieczności badania np. mięsa jagniąt, których najczęściej dotyczy zaniechanie zgłoszenia.

Ze zgłoszeniem domowego uboju nie wiążą się dodatkowe formalności, inspektorat nie może też odmówić jego dokonania. Trzeba jedynie zadeklarować utylizację pozostałości z uboju w sposób zgodny z przepisami i przyjętymi normami.

Weterynarze wskazują, że niezgłoszony ubój może wyjść na jaw nawet długo po jego dokonaniu, przy okazji raportowania stanu ilościowego zwierząt w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jeżeli okaże się, że zwierząt jest mniej niż powinno, a brak stosownych dokumentów potwierdzających ubój gospodarski, agencja powiadamia inspekcję weterynaryjną, która może nałożyć na rolnika grzywnę.

Podobał się artykuł? Podziel się!