Jak informuje MRiRW, do 21 marca tylko 264 rolników wpisało do rejestrów prowadzonych przez powiatowych lekarzy weterynarii zamiar prowadzenia handlu produktami pochodzenia zwierzęcego i żywnością zawierającą jednocześnie środki spożywcze pochodzenia niezwierzęcego i produkty pochodzenia zwierzęcego.

Poproszone o opinię na temat projektu rozszerzającego możliwość sprzedaży żywności przez rolników o sklepy i stołówki, MRiRW jest zdecydowanie przeciw.

Więcej o projekcie: Rolnik sprzeda żywność do sklepu?

Tłumaczenie ministerstwa jest cokolwiek zaskakujące – wynika z niego, że to przepisy unijne nie pozwalają rolnikom sprzedawać żywności do sklepów, ale pozwalają robić to w sklepach.

MRiRW tłumaczy:

„W odniesieniu do kwestii umożliwienia prowadzenia w ramach rolniczego handlu detalicznego zbywania wytworzonej żywności do sklepów i stołówek uprzejmie informuję, że takie działanie stanowiłoby rozbieżność z ideą „handlu detalicznego” w rozumieniu przepisów unijnych. Zgodnie z przepisami unijnymi działalność określana jako handel detaliczny obejmuje bowiem obsługę lub przetwarzanie żywności i jej przechowywanie w punkcie sprzedaży lub w punkcie dostaw dla ostatecznego konsumenta żywności, który nie może tak nabytej żywności wykorzystywać w ramach działalności przedsiębiorstwa spożywczego (tj. np. sklepu czy stołówki). Z tego powodu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie ma możliwości prowadzenia prac nad nowelizacją ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz. U. poz. 149) mających na celu rozszerzenie zakresu sprzedaży żywności przez rolników w ramach rolniczego handlu detalicznego do wymienionych zakładów.”

Zatem stworzony w Polsce precedens w postaci nowego w Europie rodzaju handlu – rolniczego handlu detalicznego - staje się argumentem do tego, aby wciąż utrudniać rolnikom sprzedaż żywności. Trzeba jednak zauważyć, że przepisy unijne nie zabraniają rolnikom sprzedawać żywności do sklepów – w innych miejscach Europy rolnicy nie mają z tym żadnych trudności. U nas też jest to dopuszczalne – ale po poddaniu się rygorom sanitarnym, odpowiednim do dużej skali produkcji. A przecież nie o to chodzi, aby w ramach rolniczego handlu detalicznego rolnik produkował i sprzedawał żywność stale i tonami – a tylko zakres produkcji stanowi podstawę do zwiększenia wymagań sanitarnych.

Zatem nadal pat, nadal tylko pojedynczy rolnicy wyszli z szarej strefy, jeśli chodzi o sprzedaż wyprodukowanej przez siebie żywności.

Skoro „idea handlu detalicznego” okazała się mało przydatna, może trzeba poszukać lepszej, pojemniejszej?

A może nie chodzi tu wcale o kwestie bezpieczeństwa żywności, tylko bezpieczeństwa czyichś finansów? Czyich, bo chyba nie rolników?

Czy debata w Sejmie przekona Ministerstwo Rolnictwa? Projekt przygotowany przez klub Kukiz’15 czeka na rozpatrzenie.

Całość wyjaśnień MRiRW w załączniku.