Rolnicy liczą na zajęcie się przez UOKiK zmową cenową na rynku zbóż, liczy na to też minister Stanisław Kalemba, który sam skierował do UOKiK wniosek o zajęcie się tym tematem.

Czy jednak UOKiK zbada sprawę?

Informowaliśmy o przypadku Piotra Żukowskiego. Zawarł on umowę ze spółdzielnią na sprzedaż mleka w roku 1995, na czas nieokreślony, przewidującą możliwość rozwiązania za 6-miesięcznym wypowiedzeniem przez każdą ze stron - ale w przyjętym później cenniku, zmienianym co roku, zapisano: w okresie sześciomiesięcznego wypowiedzenia rolnik pozbawiany jest ok. 20 proc. ceny za każdy odstawiony litr. Taki warunek wydawał się rolnikowi krzywdzący. Zwrócił się do sądu i UOKiK. Wydawało się, że zbadanie sprawy przez UOKiK mogłoby ułatwić życie wielu rolników i skrócić im drogę do wyjaśnienia problemu. Niestety – pół roku potrzebował UOKiK, aby stwierdzić, że to temat nie dla niego. Powód? Rolnik nie jest konsumentem, nie jest też przedsiębiorcą. Wobec tego sąd jest właściwym adresatem skargi. „Reasumując należy stwierdzić, iż wnoszący skargę (zawiadomienie) w przypadku niemożności rozwiązania przedmiotowego sporu w oparciu o przepisy Prawa spółdzielczego i statutu OSM może wystąpić w celu ochrony swoich praw z pozwem do właściwego sądu powszechnego” – tak po pół roku odpisała Delegatura UOKiK w Gdańsku na wystąpienie pana Piotra.

Powzięliśmy zatem wątpliwość: kiedy UOKiK ingeruje w stosunki dotyczące sprzedaży przez rolnika jego produkcji? Podano niedawno informację, że UOKiK bada zmowę cenową na rynku zbóż. Na jakiej wobec tego podstawie zróżnicowano te sytuacje? Dlaczego nie można zbadać umowy kontraktacyjnej mleka, której zapisy wyraźnie wskazują na wykorzystywanie pozycji na rynku - a można umowę sprzedaży zboża?