Członkowie rady obawiają się, że wkrótce farbowane kiełbasy zastąpią tradycyjne. Zdaniem wędliniarzy z Liszek koncerny chcą wykorzystać unijne normy do zabicia konkurencji stosującej tradycyjne receptury.

Nie da się uzyskać smaku, zapachu i wyglądu tradycyjnej polskiej kiełbasy bez wędzenia dymem - zarzekają się wędliniarze z Liszek. Odrzucają twierdzenia ekspertów wielkich firm, że zaostrzone unijne normy zawartości substancji smolistych w żywności nie zagrażają tradycyjnym polskim produktom.

Unijne rozporządzenie od 1 września obniża dopuszczalne ilości trujących substancji w jedzeniu, m.in. benzo(a)pirenu z 5 do 2 mikrogramów na kilogram kiełbasy czy karpia (ale dla wędzonych małży nowa norma wynosi 6, a dla szprotów - 5). Zamiast wędzenia Unia proponuje malowanie produktów specjalnym płynem, który upodabnia je do wędzonych.

Podobał się artykuł? Podziel się!