Dziś odbyło się trzecie w ciągu ostatniego półtora miesiąca posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poświęcone przyszłości rynku wieprzowiny w Polsce w związku z przypadkami występowania afrykańskiego pomoru świń (ASF).

Przybyli na posiedzenie rolnicy z terenów dotkniętych wirusem ASF wysłuchali prelekcji przygotowanej w PIWet z Puław na temat sytuacji w polskiej hodowli, roli zdrowotności i konieczności analizowania kosztów produkcji, co pozwoli osiągnąć zyski z fermy.

- Rozumiem, że to wynik mojego apelu, abyśmy się jako posłowie podedukowali – ocenił poseł Zbigniew Ajchler. – Jesteśmy jako producenci kopciuchami – taki wniosek z prelekcji wyciągnął poseł, domagając się od rządu działań sprzyjających rozwojowi – tj. powstawaniu dużych ferm.

A co zrobić z gospodarstwami, które nie sprostają konkurencji? – zastanawiał się poseł Maliszewski. Poseł Telus pytał, czy słoma może przechować wirusa ASF i polemizował z informacją, jakoby rolnicy ponieśli niższy koszt w związku z chorobą niż państwo.

Robert Nowak (KRIR) ocenił referat jako usprawiedliwiający sytuację na rynku trzody – oto inne kraje wyprzedziły nas, bo rolnicy nie potrafią produkować – ale nie mówiło się o braku inwestycji. Firmy skupujące obniżyły ceny, a na półkach ceny nie spadły. Rolnik w Danii ma udział w całym łańcuchu – jeśli traci na skupie, zarobi na przetwórstwie. Polski rolnik nie jest w tak dobrej sytuacji. Branżę trzeba więc doinwestować. - Tej walki bez pieniędzy nie wygramy – ocenił.

Jerzy Dawidek z NIK pytał o źródła zakażenia na zachód od Białegostoku.

Rolnik  Sławomir Spychel z powiatu bialskiego powiedział, że rolnicy na wschodzie Polski mają obecnie gospodarstwa takie jak rolnicy na Zachodzie. Prezentowane w referacie dane dotyczące np. śmiertelności świń są sprzed 10 lat. – Pan nas obraził – powiedział rolnik do prelegenta.

Mariusz Nackowski ze stowarzyszenia Podlasie pytał o przekazane w referacie zalecenie, jakoby odstrzał dzików miał być stopniowy, a nie rewolucyjny.

Rolnik Stanisław Chwedczuk cytował, jak powiedział - obrażające rolników wypowiedzi prof. Pejsaka, jakoby rolnicy mieli zakopywać chore świnie w lesie, od których teraz zakażają się dziki. – To nie jest walka z ASF, ale nawoływanie, aby się ASF rozchodził – mówił.