"Monsanto jest odpowiedzialne za uszczerbek, jaki Paul Francois poniósł na zdrowiu, nawdychawszy się Lasso, produktu tej firmy" - głosi wyrok sądu, który uznał, że w konsekwencji Monsanto powinno wypłacić rolnikowi odszkodowanie. Jego wysokość zostanie ustalona w drodze ekspertyzy medycznej.

Monsanto zamierza złożyć apelację - dowiedziała się AFP. Koncern uważa, że "nie istnieją naukowe przesłanki wystarczające do stwierdzenia związku przyczynowego między nawdychaniem się chlorobenzenu a problemami zdrowotnymi pana Francois" - powiedział jeden z dyrektorów francuskiego oddziału Monsanto Yann Fichet.

46-letni Francois, uprawiający zboże, w kwietniu 2004 roku nawdychał się produkowanego przez Monstanto preparatu Lasso, kiedy czyścił zbiornik urządzenia do oprysku. W rezultacie zapadł na zdrowiu i miał problemy neurologiczne, które wymagały kilkakrotnych pobytów w szpitalu.

Francois stosował Lasso na kilku hektarach z posiadanych 400. Twierdzi, że Monsanto nie wyszczególniło w prawidłowy sposób składników preparatu na etykiecie.

We włosach i moczu farmera w rok od czasu, kiedy czyścił zbiornik, znaleziono ślady chemikaliów użytych w produkcji Lasso.

Trzy lata później Francois, który został rzecznikiem ofiar pestycydów, uzyskał uznanie przez sąd swoich dolegliwości za chorobę zawodową. Wniósł też pozew przeciwko Monsanto.

Francois obwiniał również koncern za kontynuowanie sprzedaży preparatu, zabronionego wówczas już w Belgii, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Stosowanie Lasso zakazane zostało we Francji dopiero w 2007 roku.

We Francji przeciwko Monsanto toczy się kilka procesów.

Francuski rząd stara się o zakaz dla genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810, której ziarno do zasiewu produkuje Monsanto. Odmiana 810 jest jedyną, na jaką koncern uzyskał zgodę w Unii Europejskiej.
Podobał się artykuł? Podziel się!