Konferencję zorganizował poseł Cezary Olejniczak (SLD). Wzięli z niej udział przedstawiciele 5 inspekcji kontrolujących żywność w Polsce oraz branży rolno-spożywczej. Żaden z inspektorów nie opowiedział się za połączeniem inspekcji, natomiast zwracali oni uwagę na dobrą współpracę między urzędami oraz na potrzebę pionowego podporządkowania struktur tych inspekcji.

Jednolita kontrola nie da całkowitych gwarancji, że afer nie będzie, ale bezwzględnie konieczne jest pionowe podporządkowanie struktur poszczególnych inspekcji - uważa dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ) Andrzej Gantner. Jak tłumaczył, obecnie z jednej strony terenowe jednostki inspekcji podporządkowane są głównemu inspektorowi, ale z drugiej - zależą finansowo od wojewody.

W jego opinii nie jest ważne, ile będzie instytucji kontrolujących, gdyż afera z mięsem końskim pokazała, że w całym systemie nadzoru UE są poważne luki. - Jeżeli są jednolite przepisy dotyczące bezpieczeństwa żywności dla wszystkich krajów UE, to powinien być jednolity system sprawowania kontroli, a tak nie jest - mówił Gantner.

Zdaniem dyrektora PFPŻ, kolejną sprawą jest zapewnienie odpowiedniego finansowania, bo od tego zależy bezpieczeństwo produktów. - Musi być wystarczająca ilość pieniędzy, by nie zastanawiać się w sytuacji, gdy wystąpi kryzys np. w jakimś powiecie, kto ma zapłacić za pobranie próbek i wykonanie analiz - przekonywał.

Odnosząc się do planów ministerstwa rolnictwa w sprawia połączenia inspekcji w jeden urząd bezpieczeństwa powiedział, że w czasie wojny nie zmienia się generałów, a obecnie taka wojna o wizerunek polskiej żywności trwa.

- To, co się dzieje w tej chwili, to jest bardzo przemyślana strategia podważania przede wszystkim wiarygodności urzędowej kontroli żywności - dowodził Gantner. Chodzi o krytykę jakości polskich produktów spożywczych ze strony Czech i Słowacji. Jak dodał, wykazanie, że działa ona niesprawnie, może pozwolić na zablokowanie eksportu żywności z Polski na cały obszar UE. A to grozi potężną katastrofą społeczną, gospodarczą i wizerunkową - podkreślił.

Według Gantnera obecnie polskie inspekcje spełniają wszystkie standardy unijne. Jak dodał, nie wszystko jest idealne, bo żadna kontrola na świecie nie zapewni 100-proc. bezpieczeństwa żywności. Jego zdaniem pokazała to afera z koniną, bo niezależnie od zorganizowania kontroli w danym kraju - nie udało się jej uniknąć.