Dyskusję zdominowały sprawy farm wiatraków.

Przewodniczący Związku Zawodowego Rolników „Samoobrona” Lech Kuropatwiński stwierdził:

- Jest to bardzo duże zagrożenie dla rolników, na których terenie wykonawca, także projektanci chcą budować farmy czy wiatraki. Zawierają z rolnikami umowy na wiele, wiele lat przed inwestycją, wpłacają za to grosze rolnikom i mają te grunty zapewnione. Nie wiadomo jednak, kiedy ta inwestycja będzie zrealizowana, i rolnik chcąc zbyć grunty, nie może tego zrobić, bo umowa jest tak spisana, że jeżeli by chciał zbyć grunty, na których, powiedzmy, za 10 lat stanie wiatrak, musiałby zapłacić wysokie kary. To by trzeba zmienić w ustawie ze względu na to, że ci rolnicy czują się poszkodowani. Wierząc w to, że w przyszłości mogą mieć z tego korzyść, zawarli 4-5 lat temu umowy i dzisiaj są w takiej sytuacji, że nie mogą zbyć tych gruntów (…). Idą do sądu, a sąd mówi „ale podpisał pan stosowną umowę”.

Poseł Józefa Hrynkiewicz (PiS) ma podobne informacje.

- Odkąd tylko zostałam posłanką, to nie ma dyżuru, aby delegacje osób poszkodowanych przez instalowanie wiatraków nie zgłaszały się do mnie. Mam założonych już kilka skoroszytów, w których są zebrane materiały dotyczące bezprawnego stosowania różnych technik wobec rolników z woj. podkarpackiego, nieświadomych tego, czym grozi postawienie tych wiatraków.

Poseł pytała, na jakiej podstawie prawnej instaluje się te elektrownie wiatrowe?

- W powiecie rzeszowskim w Woli Ratałowskiej instaluje się wiatraki w odległości 40-80 m od domu, robi się to starym ludziom - mówiła. - Na miejscu, gdzie się instaluje te wiatraki, wydaje się pozwolenia na budowę domu. Myślę, że skala bezprawia, skala niszczenia ludzi, niszczenia środowiska przez wiatraki przekroczyła już wszelkie dozwolone granice.

Sytuację wykorzystuję firmy instalujące wiatraki.

- Wola Ratałowska, wioska pod Rzeszowem w powiecie rzeszowskim, od 2008 r. za własne pieniądze grupy niezamożnych osób sporządza ekspertyzy, prowadzi proces sądowy, żeby jakoś wydobyć się z tego strasznego stanu, w jakim się znalazła – opowiadała poseł Józefa Hrynkiewicz. - I na każdym etapie postępowania sądowego okazuje się, że nie ma prawa, że firmy, która zainstalowała wiatraki, już nie ma, ponieważ zmieniła swoją nazwę albo sprzedała to innej firmie, i sprawy, muszę powiedzieć, odbywają się z wielką szkodą dla ludzi. Umowy zawierane z rolnikami są umowami tajnymi. Rolnicy są ostrzegani, aby nie ujawniać tej umowy.