Zderzyły się dwie ustawy. Ustawa o rachunkowości wymaga, aby przy przychodzie przekraczającym 1 mln 200 tys. euro rocznie do celów podatkowych prowadzić księgi. Ustawa o VAT z kolei pozwala ustalać dochód na podstawie norm szacunkowych także wówczas, gdy producent rolny przekroczy wskazany w ustawie o rachunkowości limit.

Długo nie było wątpliwości, jak interpretować przepisy. Kilka lat temu jednak niektóre urzędy skarbowe taką wątpliwość powzięły i zaczęły się domagać od prowadzących działy specjalne produkcji rolnej wyższych podatków. Ci znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia: nie mogli udowodnić kosztów uzyskania dochodów, gdyż ich nie dokumentowali. Deklarowali dochód na podstawie norm szacunkowych. Urząd wyliczył podatek na podstawie przyjętego przez siebie dochodu. Efekt do przewidzenia: groźba bankructwa.

Dochód szacowany czyli zmyślony?

Problemy mojego zakładu – był to Zakład Wylęgu i Dystrybucji Drobiu Hama-Bis, Spółka Cywilna – zaczęły się w 2007 roku. Wtedy urząd skarbowy skontrolował finanse firmy za 2004 rok. Uznał, na podstawie rachunków VAT, że mieliśmy 6 mln dochodu i zażądał 40 proc. tej sumy tytułem podatku – mówi Hanna Szyło. – Nie mogliśmy udowodnić kosztu uzyskania przychodu, gdyż nikt nie zbierał rachunków, bo nie było dotąd takiej potrzeby, skoro działaliśmy jako prywatne osoby, a nie przedsiębiorstwo. Niespodziewanie potraktowano nas inaczej. Mogliśmy się oczywiście odwoływać od decyzji urzędu skarbowego, ale podatek trzeba było zapłacić, gdyż inaczej groziłoby nam więzienie. Wpłaciliśmy część, część rozłożono nam na raty i płacimy je w dalszym ciągu. To był dla nas niewyobrażalnie duży wydatek.

Podobnie wyglądała historia Piotra Wujczaka, zajmującego się produkcją brojlerów:

Przez kilkanaście lat urzędy skarbowe dla celów podatku dochodowego od dochodu z działów specjalnych produkcji rolnej przyjmowały normy szacunkowe. Urząd wyznaczał zaliczki na podstawie deklaracji o przewidywanej produkcji. Nikt nie zbierał dokumentów świadczących o poniesionych kosztach, bo od tego nic nie zależało. W 2007 roku stanowisko urzędów zmieniło się. Kontrolujący nasz zakład Urząd Kontroli Skarbowej dokonał szacowania przychodu, ustalając go w kwocie nieproporcjonalnej do rzeczywistego. Spowodowało to konieczność dopłacenia podatku.