Jak powiedział mec. Grzegorz Bielski, który jest pełnomocnikiem rolników, po pierwszej rozprawie dotyczącej pozwów dwóch rolników sąd zdecydował, że zapozna się z aktami podobnych spraw w Białymstoku i Suwałkach. Sąd odroczył proces bezterminowo. Kolejne sprawy mają się rozpocząć w kwietniu.

W 2010 roku białostockie sądy prawomocnie zasądziły rolnikowi z Downar ponad 2,3 tys. zł z odsetkami od Skarbu Państwa, reprezentowanego przez ministra środowiska. Minister pieniądze wypłacił. Teraz z podobnej drogi do dochodzenia odszkodowania chce skorzystać kilkunastu innych właścicieli lasów z okolic Moniek, którym łosie objadają młode pędy sosnowe.

Kwoty odszkodowań wymieniane w pozwach wahają się od kilku tysięcy nawet do ok. 50 tys. zł. Niektórzy gospodarze mówią o szkodach na kilku hektarach lasu.

Nie udało się uzyskać stanowiska prawnego resortu środowiska.

Bielski powiedział, że przed sądem pełnomocnicy ministerstwa kwestionują odpowiedzialność ministra środowiska w tej sytuacji. Chcą oddalenia pozwów.

Orzekając o konieczności wypłaty odszkodowania za szkody łosi rolnikowi z Downar, sąd wziął pod uwagę przede wszystkim treść prawa łowieckiego. Ocenił bowiem, że łoś - mimo obowiązującego od 2001 r. moratorium na odstrzał - jest zwierzyną łowną, a nie gatunkiem chronionym.

Z uzasadnienia orzeczenia wynikało, że w przypadku szkód wyrządzanych przez łosie, odpowiedzialność Skarbu Państwa sprowadza się do zaniechania. Polegało ono na tym, że nie wprowadzono terminu, do którego zakaz odstrzału łosi ma obowiązywać i przy tym nie wprowadzono i nie wskazano żadnych metod zapobiegania ewentualnym szkodom poczynionym przez te zwierzęta.

Jesienią 2011 r. zespół naukowców pod kierownictwem prof. Mirosława Ratkiewicza z Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku przedłożył ministrowi środowiska dokument - strategię gospodarowania populacją łosia w Polsce, która ma pomóc ministrowi w podjęciu decyzji dotyczących dalszej ochrony łosi w Polsce. Są bowiem postulaty m.in. ze środowisk leśników, że łosi przybywa i wyrządzają coraz więcej szkód; często dochodzi też do wypadków drogowych z udziałem łosi, dlatego należałoby znieść moratorium, które zakazuje strzelać do tych zwierząt.

Resort środowiska również na razie nie wypowiada się na temat tego, co dalej ze strategią, czy, kiedy i jakie decyzje podejmie minister.

Naukowcy szacują, że w Polsce jest ok. 7,5 tys. łosi. Najwięcej tych zwierząt żyje w północno-wschodniej Polsce.

Podobał się artykuł? Podziel się!