- Reguły proceduralne są jasne: jeśli (wśród państw UE) nie ma kwalifikowanej większości przeciwko wnioskowi o autoryzację uprawy GMO, to Komisja Europejska powinna taki wniosek zaaprobować - wyjaśnił komisarz UE ds. zdrowia Tonio Borg po wtorkowym spotkaniu ministrów ds. europejskich w Brukseli.

Przypomniał, że wniosek o dopuszczenie kukurydzy GMO 1507 do uprawy w UE został złożony przez producenta, firmę Pioneer, już w 2001 r. - Nikt zatem nie może nam zarzucać, że Komisja działała w pospiechu - powiedział komisarz. Przypomniał, że Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wydał sześć pozytywnych opinii w tej sprawie.

Nie sprecyzował jednak, kiedy KE podejmie decyzję o dopuszczeniu kukurydzy GMO 1507 do uprawy w UE. Zgodnie z unijnymi regułami Komisja musi działać "bez niepotrzebnej zwłoki". Według źródeł w KE przed podjęciem decyzji przeprowadzone zostaną jeszcze konsultacje i analizy opinii EFSA.

Kukurydza GMO 1507, odporna na larwy ćmy, np. larwy omacnicy prosowianki, jest obecnie dopuszczona w UE do stosowania w żywności i paszy, ale nie do uprawy. Propozycja autoryzacji jej upraw budzi w Unii spore kontrowersje. We wtorek przeciwko zezwoleniu na uprawianie nowego rodzaju kukurydzy GMO wypowiedziało się 19 państw: Francja, Włochy, Węgry, Grecja, Rumunia, Polska, Holandia, Austria, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Dania, Irlandia, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Malta, Słowacja i Słowenia - poinformował Greenpeace. Liczba głosów, jakimi dysponują te kraje w Radzie UE nie wystarczyła jednak, by zebrać kwalifikowaną większość, wymaganą by odrzucić wniosek o autoryzację.

Za dopuszczeniem upraw kukurydzy GMO 1507 miały być Hiszpania, Wielka Brytania, Finlandia, Estonia i Szwecja. Reszta wstrzymała się od głosu, w tym Niemcy.

Według polskiego ministra ds. europejskich Piotra Serafina wstrzymanie się od głosu tych kilku krajów członkowskich "oznacza de facto poparcie propozycji KE" o autoryzacji uprawy kukurydzy GMO. Ci, którzy wstrzymywali się od głosu, "będą musieli wyjaśnić swojej opinii publicznej, dlaczego przyjęli stanowisko, które faktycznie można odczytać jako wsparcie dla przedłożenia KE" - powiedział Serafin dziennikarzom.

Wyjaśnił, że regulacja nie dotyczy Polski, jeśli chodzi o uprawy modyfikowane genetycznie, ale jest tam także mowa o obrocie materiałem siewnym. Jak przypomniał, polska ustawa "zgodnie z prawem europejskim nie może zabraniać obrotu materiałem siewnym", ale zakazuje upraw.