Jak piszą posłowie w uzasadnieniu projektu, zmiany wymusza postęp technologiczny, który umożliwia szersze zastosowanie surowców uzyskanych z uprawy maku niskomorfinowego oraz przede wszystkim konopi włóknistych. Tymczasem zapotrzebowanie jest, ale obecne wymogi ograniczają areał upraw.

Uprawa tych roślin ma w Polsce długą tradycję, dopiero w ostatnich latach kojarzona jest z narkomanią.

W 1970 roku powierzchnia upraw konopi włóknistych w Polsce  wynosiła 14 019 hektarów i od tego czasu stale malała, by w 1992 roku wynieść jedynie 48 hektarów.

Od wejścia Polski do Unii Europejskiej uprawa maku niskomorfinowego i konopi włóknistych znacząco zmalała. Według danych pochodzących z Ministerstwa Rolnictwa wynika, że w latach 2004-2007 areały upraw tych roślin notowano na nieprzekraczające 1,3 tys. ha, a od roku 2010 r. nie przekraczają one 200-300 ha. Z kolei Główny Urząd Statystyczny podaje, iż w 2015 roku łączna powierzchnia upraw konopi włóknistych w Polsce wynosiła 581 ha – ten wzrost to efekt dopłat bezpośrednich (w 2015 r. 200 euro na ha). Dla porównania: we Francji uprawa samych konopi włóknistych zajmuje 10 000 ha.

W 2010 r. powierzchnia upraw maku wyniosła w Polsce w sumie 287 ha, w roku 2012 – 105 ha, a w 2014 r. - 101 ha. W 2015 r. import maku wyniósł ponad 10 tys. ton.

Obecnie sejmiki województw, po zasięgnięciu opinii ministra właściwego ds. zdrowia oraz ministra właściwego ds. rolnictwa, określają ogólną powierzchnię przeznaczoną corocznie pod uprawy maku lub konopi włóknistych oraz rejonizację tych upraw. Według danych pochodzących z urzędów marszałkowskich, w ostatnim pięcioleciu faktyczna powierzchnia uprawy konopi włóknistych stanowiła od 8 do 31% powierzchni planowej. „Jest to niezaprzeczalnie spowodowane restrykcyjnymi regulacjami prawnymi, które skutecznie zniechęcają rolników do podejmowania upraw tych roślin” – zauważają posłowie i proponują zmiany. Motywują je sytuacją gospodarczą, ale także ekonomiczną rolników: „Szerokie spektrum możliwości zastosowania tych roślin daje dużą gwarancję ich zbytu, a stosunkowo niewielki nakład środków i pracy potrzebny do ich uprawy czyni te uprawy dla rolników opłacalnymi.”