W 2011 roku mieliśmy do czynienia z dioksynami, importem mięsa z Niemiec, i ta afera pokazała, że kompetencje inspekcji „rozjeżdżają się”.

- Znacząca część mięsa, które pochodzi z krajów Unii Europejskiej, a  szczególnie ze starej „15”, jest poza kontrolą, a szczególnie w super -i hipermarketach  – mówił poseł Romuald Ajchler.  – Sytuacja jaka miała miejsce z dioksynami, że milion tuczników wjechało do Polski i reakcja instytucji nastąpiła wtedy, kiedy Polacy zjedli już to mięso z dioksynami i oczywiście nie stwierdziliście, że dioksyny wystąpiły.

Zdaniem posła, można się było domyślać, że coś jest nie w porządku, skoro cena na niemieckim rynku żywca wieprzowego gwałtownie spadła.

Sytuacja z dioksynami wynikła w 2010 roku, w 2011 była ujawniona, a do dziś jest ten sam etap „konsultacji” w tworzeniu nowej inspekcji, ministrowie nie są w stanie uzgodnić między sobą kompetencji. – Niech rozstrzygnie to premier, czy ma to być tak dalej, że połowa mięsa jest poza wszelką kontrolą, szczególnie weterynaryjną – zaapelował poseł.