- Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów uzgodnił we wtorek projekt dotyczący ułatwienia pracy dla pracowników sezonowych. Nasza propozycja ma sprzyjać nie tylko np. Polakom chcącym pracować w sezonie, jak np. studenci, ale także napływowi pracowników z Białorusi i Ukrainy. Będzie on pozwalał na pracę w okresie 3-4 miesięcy, wraz ze składką zdrowotną, małym podatkiem, ale bez składki emerytalnej - powiedział Morawiecki.

Jak podkreślił, "to działanie ma na celu zaradzenie wąskim gardłom na rynku pracy".

W jego ocenie, Ukraińcy, którzy do nas przyjeżdżają i ludzie którzy wracają do Polski np. z Wielkiej Brytanii, są potrzebni na polskim rynku pracy. - Rozgrzany rynek pracy i rekordowo niskie bezrobocie z jednej strony cieszą, ale z drugiej strony są potencjalnie dużym problemem - ocenił.

- Jest ryzyko, że Ukraińcy skorzystają z luźniejszych przepisów dot. wjazdu do krajów Europy Zachodniej, ale trzeba pamiętać, że nie pozwalają one tam na legalną pracę. Zakładając nawet, że z 1 mln 200 tys. Ukraińców wyjedzie 10-20 proc., to nie stanie się nic wielkiego - dodał.

I jak tłumaczy, choć "rynek pracy jest rozgrzany, to nie przegrzany, ponieważ nie widzimy jeszcze silnej presji płacowej". "A podwyżki są w linii z nominalnym wzrostem PKB, który może wynieść w tym roku nawet ok. 6 proc. Wzrost płac na tym poziomie nie budzi niepokoju" - wyjaśnił wicepremier.

Morawiecki z uznaniem odnosi się do działań idących w kierunku wzrostu produktywności i automatyzacji w przedsiębiorstwach. - Między innymi z tego powodu chcemy też podnieść kwotę amortyzacji środków trwałych, nieruszaną od 20 lat, do poziomu 10 tys zł. Wcześniej planowaliśmy podniesienie jej do 5 tys. zł, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na jej podniesienie do 10 tys. zł - powiedział wicepremier

 

Podobał się artykuł? Podziel się!