Dyskusja o nowych przepisów o organizmach genetycznie zmodyfikowanych zaczyna nabierać rumieńców. Przypomnijmy, że ustawa po spełnieniu wielu obostrzeń umożliwia podjęcie upraw roślin GMO. Ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, a właściwie w rozporządzeniach do ustawy. Projekt jednego z nich dotyczące „szczegółowych warunków uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych„ ustala tzw. minimalną izolację przestrzenną między uprawami GMO, a uprawami konwencjonalnymi i ekologicznymi.

I tak rolnik nie będzie mógł posiać kukurydzy MON 810 jeżeli w odległości 500 metrów znajduje się inna uprawa kukurydzy konwencjonalnej lub w odległości 1000 metrów znajduje się uprawa ekologiczna. W przypadku rzepaku będzie to odpowiedni 1000 i 2500 metrów. Najprościej będzie w przypadku …soi. To strefa buforowa wynosi 10 metrów.  

Ja to bym przyrównał do takiego dowcipu: czy kiedyś w PRL-u można było pojechać do Stanów Zjednoczonych? Tak, oczywiście. Trzeba było spełnić tylko dwa warunki: pierwsze skończyć 80 lat, po drugie mieć zgodę obydwojga rodziców”- komentuje Tadeusz Szymańczak z Mazowieckiej Izby Rolniczej.  

Znane są także szczegóły kolejnych restrykcji. Uprawa rośliny innej odmiany tego samego gatunku lub roślin spokrewnionych na działce rolnej, na której uprawiano GMO będzie możliwe po upływie rok w przypadku kukurydzy, 6 lat w przypadku rzepaku i 4 lat dla ziemniaków.

Rozporządzenie będzie podlegało notyfikacji w Komisji Europejskiej. Narazimy się na śmieszność w Europie – podsumowuje Tadeusz Szymańczak.  

źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!