- Ta ustawa jest ustawą janosikową – jednym zabiera, drugim daje. Takiego przypadku pracy nad ustawami w Sejmie Rzeczypospolitej, od kiedy ja w nim zasiadam, jeszcze nie było - mówił poseł. -  Dlatego złożyłem kilkanaście poprawek do projektu ustawy, których przyjęcie umożliwiałoby także Sojuszowi Lewicy Demokratycznej jego poparcie. Sojuszowi Lewicy Demokratycznej bardzo zależy, aby ziemia trafiała do rolników. Bardzo zależy SLD na tym, aby rolnicy mogli powiększać swoje gospodarstwa. Przeciwdziałamy jednak takim praktykom, które mają wynikać z tej ustawy, aby rolników zmuszać, inwestować w to i za nich podejmować decyzje. Ta ustawa ma taki charakter, ma charakter jednostronny. Nie liczono się tu z byłymi dzierżawcami, nie liczono się z tymi, którzy przez ostatnich niemal 20 lat włożyli ogromny wysiłek w poprawę gruntów przejętych po państwowych gospodarstwach rolnych, nie liczono się także z nakładami, jakie oni ponieśli na uprawę tej ziemi. Ba, jeśli zostanie uchwalona ta ustawa  w dniu jutrzejszym, a poprawki Sojuszu Lewicy Demokratycznej zostaną odrzucone, to spowoduje to bankructwo wielu dzierżawców, a przede wszystkim powstanie nierówność. Ta ustawa wzbudza w moim przekonaniu wątpliwości, wiele jest tu też wątpliwości konstytucyjnych, ale być może Senat Rzeczypospolitej się nią dogłębnie zainteresuje i ją poprawi. To już jest jednak apel do senatorów. Posłów, którzy słuchają mojego oświadczenia, zachęcam do refleksji i do przyjęcia poprawek zgłoszonych podczas wieloletniej pracy nad tym projektem ustawy.