- Analiza prawna potwierdza, że nie ma natychmiastowej potrzeby zmiany prawa UE - oświadczył w piątek komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger. Zastrzegł jednak, że wniosek ten dotyczy aktualnej fazy poszukiwań. - Poważnie podchodzimy do obaw środowiskowych i będziemy nadal monitorować rozwój wydobycia gazu łupkowego w UE - zastrzegł komisarz.

Marlene Holzner, rzeczniczka Oettingera, wyjaśniła polskim dziennikarzom, że prawo środowiskowe - jak wskazują analitycy - wydaje się być wystarczające. - W UE nie ma kraju, który ma duże wydobycie komercyjne, jedynie USA. Musimy więc też poczekać na rezultaty z Stanów Zjednoczonych, bo przy innej skali może być inna ocena. Dlatego Komisja Europejska mówi, że to nie jest finalne studium - stwierdziła. Dodała, że kolejnych studiów można się spodziewać w najbliższych latach.

KE podkreśliła w piątek, że jej postawa jest neutralna względem poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego w UE. "Kraje członkowskie są odpowiedzialne za swoje decyzje co do użycia własnych zasobów energii. Muszą przy tym zapewnić przestrzeganie prawnych wymogów UE, włącznie z tymi dotyczącymi środowiska i zdrowia człowieka" - czytamy w komentarzu KE do raportu.

Raport wskazuje na różnicę w ocenie opinii publicznej. We Francji, Niemczech i Szwecji przeważają obawy o środowisko naturalne w związku z wydobywaniem gazu łupkowego. "Polska, zależna od Rosji w dostawach energii, jest mniej sceptyczna" - czytamy.

Belgijska firma prawnicza Philippe&Partners przeprowadziła dla KE analizy stosowania prawa UE w czterech krajach: Polsce, Francji, Niemczech i Szwecji. Jest w nich w sumie ponad 20 odwiertów poszukiwawczych, z czego połowa w Polsce. Prawnicy doszli do wniosku, że na obecnym etapie prawo UE i krajowe pokrywa wszystkie aspekty środowiskowe związane z poszukiwaniem gazu łupkowego. Autorzy raportu zalecają natomiast jak najwcześniejsze uruchamianie konsultacji społecznych przez firmy zamierzające szukać gazu łupkowego.

- Raport wskazuje, że opinia publiczna powinna być zaangażowana na bardzo wczesnym etapie, by wszelkie obawy były wzięte pod uwagę zanim projekt się rozpocznie - powiedziała Holzner. Dodała, że jest to w interesie samych firm i podała przykład Francji, gdzie protesty spowodowały unieważnienie licencji, a metoda wydobycia (tzw. szczelinowanie) została zakazana.

W opinii prawników, Polska się wyróżnia, jeśli chodzi o stosowanie pełnej oceny oddziaływania na środowisko, ponieważ rozpatruje każdy przypadek indywidualnie, bez względu na oczekiwanie wydobycie. Sztywny próg 500 tys. metrów sześciennych gazu dziennie stosują Niemcy. Polska zaplusowała też badaniem praktyk w zakresie wydobycia łupków m.in. w Kanadzie.

Polska stosuje konsultacje społeczne w przypadku pełnej oceny środowiskowej poszukiwań, natomiast gdy taka nie jest stosowana, zdarza się, że konsultacje są pomijane - wskazują jednak autorzy analizy. Tak samo jest we Francji i Szwecji, choć w tym ostatnim kraju pełnej oceny wraz z konsultacjami mogą zawsze zażądać władze lokalne. Niemcy i Francja będą poprawiać swoje prawo pod tym względem.

Polska jest też chwalona za "stabilność" decyzji administracyjnych względem inwestorów. Chodzi o przyznawanie licencji poszukiwawczych: gdy już zostaną przyznane, trudno je anulować.

Raport KE uspokoił nieco polskich eurodeputowanych, którzy obawiają się, że wydobycie gazu łupkowego w Polsce zostanie obciążone dodatkowymi wymogami prawnymi, co obniżyłoby jego rentowność. - Analiza pokazuje, że mamy dobre prawo regulujące wydobycie gazu niekonwencjonalnego. Oznacza to, że w najbliższych latach KE nie będzie proponowała nowych dyrektyw w tym zakresie - powiedział eurodeputowany Konrad Szymański (PiS).

- Będziemy bacznie przyglądać się działaniom KE. Przeciwnicy gazu łupkowego żądać będą takich zmian, których spełnienie uniemożliwi wydobycie gazu na skalę przemysłową - zapowiedział eurodeputowany Bogdan Marcinkiewicz (PO) Podobał się artykuł? Podziel się!