W Ministerstwie Rolnictwa i jednostkach naukowych trwają obecnie intensywne prace związane z ich wdrożeniem przepisów do polskiego prawa. Praktycy zadają sobie tylko jedno pytanie: Co się zmieni z perspektywy rolnika? Zdaniem specjalistów zupełnie nie odczują wejścia w życie Dyrektywy dotyczącej maszyn do stosowania pestycydów. Zawiera ona wytyczne przeznaczone dla producentów opryskiwaczy i mówi o tym, jak należy projektować opryskiwacze, aby ich stosowanie było łatwe i bezpieczne.

Ale są inne akty prawne, które zobligują farmerów do większego wysiłku. Dyrektywa ustanawiająca ramy wspólnotowego działania na rzecz zrównoważonego stosowania pestycydów zawiera między innymi przepisy dotyczące właśnie bezpośrednio rolników (obowiązkowe szkolenia dla osób wykonujących opryski, kontrola opryskiwaczy, zbiór opakowań), ale przepisy te już funkcjonują w Polsce i nie powinny być dla nich żadną nowością. Prawdopodobnie zmieni się nieco program szkoleń dla wykonujących zabiegi ochrony roślin. Zgodnie z nowymi przepisami środki ochrony roślin do stosowania profesjonalnego będą sprzedawane jedynie osobom posiadającym ukończone szkolenie, niezależnie od klasy toksyczności. Działkowcy i hobbyści będą mogli kupować tylko te opakowania środków, na których wyraźnie będzie zaznaczone, że są przeznaczone do stosowania przez amatorów. 

Przepisy, przepisy…

Dyrektywa zakazuje lotniczych oprysków „za wyjątkiem szczególnych przypadków”. Ten przepis nie powinien być jednak problemem, ponieważ ze względu na wysokie koszty aplikacji lotniczej (przede wszystkim na wysokie ceny paliwa) zabiegów takich w rolnictwie obecnie się w praktyce nie prowadzi. Opryski lasów, gdzie innej metody stosować nie można, kwalifikują się jako „szczególny przypadek”.

Dyrektywa wymaga, aby państwa członkowskie do grudnia 2012 r. przygotowały strategię postępowania na rzecz zmniejszenia zagrożeń ze strony chemicznej ochrony roślin. Polska taką strategie również przygotuje. Jednak ze względu na to, że zużycie środków ochrony roślin jest u nas niższe niż przeciętne w Unii, a jednocześnie od lat funkcjonują u nas przepisy dotyczące bezpieczeństwa zabiegów chemicznych, nie należy się spodziewać, że strategia  nałoży jakiekolwiek dodatkowe obowiązki na rolników.