Mimo tej decyzji posłowie wskazywali, że projekt nie został wystarczająco zaopiniowany. Poseł Krzysztof Tołwiński powiedział:

- Styl pracy w podkomisji – właśnie tu jest przykład – pośpiech w organizacji pracy, nie licząc się z dołożeniem starań do merytorycznych konsultacji, w finale prac podkomisji, szanowni państwo, doprowadził do sytuacji pojedynku na szable – kto ma więcej głosów, a nie pochylenia się nad zagadnieniem. Wnioskodawcy w zakresie ingerencji w warunki hodowli zwierząt gospodarskich nie uznali za stosowne zasięgnięcia opinii związku hodowców zwierząt, związku hodowców koni, federacji związków hodowców bydła   i wszystkich innych, oczywiście koncentrując się na jednostronnym oglądzie sprawy przez organizacje prozwierzęce. Uwagi przekazywane przez te organizacje nie były brane pod uwagę, toteż organizacje te po prostu poczuły się dyskryminowane. Ustawa z kolei spowoduje skutki finansowe, jeśli chodzi o samorządy, nie zadaliście więc sobie państwo trudu, żeby wypełnić obowiązek konsultacji z samorządem terytorialnym. W pierwotnej wersji wnioskodawcy chcieli zmonopolizować prawo prowadzenia schronisk dla zwierząt, chyba zasadniczy cel tej ustawy, jak domniemywam, ale na szczęście wycofali się z tego, za co dziękuję w imieniu zwierząt. W konsekwencji powstaje niedoróbka wyborcza, dobre intencje pomieszane z brakiem znajomości zagadnienia, martwe prawo z możliwością nadinterpretacji. Pamiętajmy, by chroniąc zwierzęta w dobrej wierze, nie wyrządzać krzywdy hodowcy. Próba stawiania zwierzęcia ponad człowiekiem jest próbą wbrew prawu naturalnemu, dedykuję to też wnioskodawcom.

Poseł Wojciech Mojzesowicz z kolei wskazał na pominięcie w uregulowaniach zwierząt gospodarskich.

- Ja chcę dbać o wszystkie zwierzęta, nie wybiórczo. Dla mnie każde ma taką samą wartość. Bo mam wrażenie, że zwierzę hodowlane nie ma tego samego co niehodowlane. Mówimy o targowiskach. Zapiszmy to precyzyjnie, bo handlujemy tam prosiętami, cielętami – to też zwierzęta. Jeżeli o tym mówimy, to też są zwierzęta. Chcę powiedzieć, że dbałość o zwierzęta jest potrzebna i znęcanie się nad nimi jest najbardziej podłą rzeczą, nie ma co ukrywać. Znęcanie się nad psami, kotami, zwierzętami w gospodarstwach rolnych jest najbardziej podłą rzeczą. To jest eliminowane, dlatego że dzisiaj każdy producent, który ma zwierzęta w gospodarstwie, od psa do krowy czy konia, musi o nie dbać, bo jak nie będzie o nie dbał, to nie będzie producentem.

Zdaniem posłów, ustawa będzie wymagała pilnej nowelizacji w przyszłej kadencji Sejmu. Mimo to przyjęto projekt. W głosowaniu wzięło udział 403 posłów. 382 było za, 7 – przeciw, 14 wstrzymało się od głosu.