Wbrew wcześniejszym planom, na wniosek chadeków Parlament Europejski nie będzie głosował swojego stanowiska ws. dyrektywy tytoniowej na rozpoczętej w poniedziałek sesji plenarnej w Strasburgu. Europosłowie mają mieć więcej czasu na uzgodnienia i kompromisy. W obecnym kształcie dyrektywa zakazuje sprzedaży w UE papierosów mentolowych i slimów, czemu sprzeciwia się Polska. Głosowanie ma odbyć się w październiku.


Po decyzji o opóźnieniu pojawiały się spekulacje, że jest ono skutkiem działań lobby tytoniowego, któremu ma zależeć na tym, by dyrektywa nie była uzgodniona za tej kadencji PE. Z drugiej strony w prasie podawano, że na przesunięciu głosowania zależało niemieckim chadekom, którzy nie chcieli głosować nad dyrektywą przed wyborami w Niemczech.

- Pozarządowe organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym wyrażają swoje głębokie ubolewanie w związku z decyzją liderów frakcji w PE o przesunięciu debaty i głosowania w sprawie dyrektywy tytoniowej (...). EPHA wzywa do przyjęcia mocnej dyrektywy tytoniowej bez dalszej zwłoki - czytamy w stanowisku organizacji przysłanym w poniedziałek.

Wcześniej także rzecznik KE ds. zdrowia Frederic Vincent powiedział, że opóźnienie głosowania jest "niefortunne", bo spowolni proces jej przyjęcia.

EPHA wskazuje ponadto, że to nie pierwsza próba opóźnienia dyrektywy i przypomina o ubiegłorocznej rezygnacji unijnego komisarza UE ds. zdrowia Johna Dalli w związku z zarzutami o powiązania z lobby tytoniowym. - 24 godziny później nastąpiły włamania do biur organizacji pracujących nad kontrolą tytoniu, włączenie z biurem EPHA - czytamy.

Organizacja alarmuje, że 700 tysięcy Europejczyków umiera co roku przedwcześnie ze względu na palenie, a 13 mln osób cierpi z powodu chorób spowodowanych paleniem. Zdaniem EPHA to także koszt dla gospodarki w wysokości 4,6 proc. unijnego PKB. - Wiarygodne dane naukowe pokazują, że środki zaproponowane przez Komisję Europejską (w dyrektywie) będą skuteczne (w walce z paleniem) - podkreśla EPHA.

Z kolei Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny (EESC) wskazuje w swojej opinii, że w całej UE zagrożona będzie znacząca liczba miejsc pracy w sektorach takich jak rolnictwo, produkcja, pakowanie i sprzedaż detaliczna tytoniu i wyrobów tytoniowych.