- Zwolennicy CETA mówią, że chodzi o tani syrop klonowy z Kanady na europejskich stołach. W rzeczywistości chodzi o utrwalenie przywilejów korporacji, oraz umożliwienie im wyłudzania wielomiliardowych odszkodowań za prowadzenie polityki zagrażającej standardom pracowniczym i konsumenckim. Korporacje chcą dzięki tej umowie zapewnić sobie większy wpływ na stanowienie prawa - powiedział Zandberg na środowej konferencji prasowej Partii Razem.

Zandberg przypomniał, że 3,5 mln mieszkańców Europy podpisało się pod apelem do europarlamentarzystów o odrzucenie CETA. Zaapelował do polskich parlamentarzystów o głosowanie przeciw ratyfikacji umowy.

Parlament Europejski będzie głosował nad ratyfikacją CETA w środę. Zatwierdzenie umowy poparła 24 stycznia jego komisja handlu międzynarodowego.

Poza zniesieniem praktycznie wszystkich ceł we wzajemnym handlu UE-Kanada, umowa CETA usunie też większość barier pozataryfowych i zliberalizuje handel usługami.

CETA wymaga ratyfikacji przez parlamenty krajów UE i Parlament Europejski. Większość jej zapisów, dotyczących ceł, będzie jednak stosowana tymczasowo jeszcze przed zakończeniem procesu ratyfikacji.

Umowa ułatwić ma też europejskim firmom dostęp do przetargów publicznych w Kanadzie, zarówno rządowych, jak i na poziomie prowincji. Przewiduje także uproszczenia we wzajemnym uznawaniu kwalifikacji zawodowych. Ewentualne spory na linii państwo-inwestor dotyczące stosowania umowy CETA rozstrzygane mają być poprzez arbitraż inwestycyjny (Investment Court System - ICS). To nowy system stałego arbitrażu, który zastąpił kontrowersyjny mechanizm arbitrażu międzynarodowego ISDS.

Na mocy uchwały Sejmu z 6 października 2016 r. do ratyfikacji umowy CETA przez Sejm będą potrzebna większość 2/3 głosów. Odrzucono poprawkę klubu Kukiz'15, że ratyfikacja musi się odbyć w referendum.

Podobał się artykuł? Podziel się!