Choć skarga jest już prawie napisana to branża zbożowa liczy na kompromis z rządem. Resort rolnictwa zapowiada, że żadnych ustępstw nie będzie.

Zdaniem zwolenników GMO sytuację można rozwiązać jedynie przez kompromis. Jedynym wyjściem jest nowelizacja ustawy, która przesunie o trzy lata, czyli do 2011 r., niekorzystne dla branży paszowej przepisy lub całkowicie je zniesie. - Chodzi o to, żeby etapami dość do kompromisu – mówi Bogdan Judziński, Izba Zbożowo-Paszowa.

Tym bardziej, że resort rolnictwa zapowiedział przeprowadzenie badań na skutki stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt. W związku z tym chce zlecić wykonanie ekspertyz w Instytucie Weterynarii w Puławach oraz w krakowskim Instytucie Zootechniki.

Izba Zbożowo-Paszowa twierdzi, że na takie badania potrzebny jest czas, dlatego obie strony zadowoliłoby przesunięcie terminu wejścia zakazu. Resort rolnictwa czasu jednak nie chce. Dlatego żadnego opóźnienia wejścia zakazu nie będzie.

Jan Krzysztof Ardanowski wiceminister rolnictwa: - Pytanie: po co przesuwać ten termin? Czy coś się wydarzy w ciągu roku czy dwóch po 2008 r.? My podjęliśmy jako Polska świadomą decyzję, że chcemy być krajem wolnym do GMO – takie były zresztą stanowiska większości sejmików samorządowych.

Konsekwencją utrzymania zakazu będzie znaczny wzrost cen pasz ostrzegają specjaliści z branży paszowej. Droższe pasze to droższa produkcja drobiu i trzody chlewnej. W rezultacie mniejsza konkurencyjność polskich produktów na światowym rynku.

Doprowadzi to także do wzrostu cen mięsa w kraju, co ograniczy popyt. Wtedy odczują to hodowcy i zakłady przetwórcze, a w miejsce rodzimych kurczaków będzie trafiać do Polski tańszy importowany drób z innych krajów Unii Europejskiej, gdzie takiego zakazu nie ma.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!