Pawlak podkreślał na konferencji prasowej, że obecny polski system, w którym wsparcie dla wszystkich rodzajów OZE jest takie samo, daje przewagę energetyce wiatrowej. W opinii wicepremiera, w ostatnich dwóch latach nastąpiła "eksplozja" tego segmentu, a Polska doszła do poziomu, w którym dla równowagi systemu energetycznego konieczne jest "przyhamowanie" rozwoju tej części OZE.

Wicepremier argumentował, że wiatraki nie produkują energii w sposób przewidywalny i wymagają uzupełnienia innymi źródłami, np. fotowoltaicznymi. - Chcemy zachować dla niej (energetyki wiatrowej) 15-letni okres zwrotu kapitału, ale chcemy, żeby inne źródła też miały taką perspektywę - mówił Pawlak o zapisach projektu ustawy.

Jego zdaniem, dzięki projektowanym przepisom, Polsce nie grozi również wariant niemiecki, gdzie okazało się, że z powodu gwałtowanego wzrostu liczby źródeł odnawialnych, przewidywana na 2013 r. kwota wsparcia dla OZE ma wynieść ok. 20 mld euro, zamiast prognozowanych kilka lat temu 14 mld.

- W wariancie niemieckim problemy pojawiły się dlatego, że zaproponowano stałe ceny, co wygenerowało - szczególnie w fotowoltaice - dużą nadpodaż, duże przeinwestowanie. Szczególnie związane było to z tym, że weszły nowe rozwiązania techniczne, które przy gwarantowanych cenach dawały rewelacyjne, szybkie możliwości zwrotu zainwestowanego kapitału - mówił Pawlak.

W jego opinii, w proponowanym w Polsce systemie, w przyszłości właśnie na skutek postępu technologicznego i związanego z nim spadku cen dopłaty do OZE będą się zmniejszać. Wicepremier przytoczył przykład największej w Polsce farmy fotowoltaicznej w Wierzchosławicach na Podkarpaciu - instalacji o mocy 1 MW. W zeszłym roku budowa farmy kosztowała 10 mln zł, dziś można by było ją zbudować za 50-60 proc. tej ceny - wskazywał.

Prezes gminnej spółki Energia Wierzchosławice Marcin Wasa podkreślił z kolei, że farma okazała się bardzo wydajna, w ciągu roku wyprodukowała 1000 MWh energii, podczas gdy typowe wartości dla naszej szerokości geograficznej to 850-950 MWh. Przy takiej wydajności zwrot kapitału następuje w czasie 7,5 roku. Ogółem gmina zarabia na tym kilka mln zł rocznie - ocenił.