Pytany przez sędziów TK o działania prokuratury wobec zdarzających się przypadków takiego uboju, prok. Andrzej Stankowski z Prokuratury Generalnej powiedział o sześciu śledztwach w całym kraju.

Jak mówił, dwa śledztwa - w Ostrowie Wlkp. i w Tychach - trwają i mają bliski termin zakończenia. Dwa inne śledztwa prawomocnie umorzono. Umorzono też śledztwo prokuratury w Sokółce, ale nieprawomocnie, bo wpłynęło zażalenie. Śledztwo z Białegostoku zawieszono zaś w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie TK.

Ponadto sąd w Białymstoku - badający zażalenia, m.in. powiatowego lekarza weterynarii, na odmowę wszczęcia śledztwa ws. żydowskiego uboju rytualnego w Tykocinie z 2013 r. - wystąpił z pytaniem prawnym do TK.

Trzy z tych spraw dotyczą uboju dokonanego w ramach ofiary składanej przez wyznawców islamu - powiedział PAP Tomasz Miśkiewicz, mufti Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Dodał, że śledztwo w Sokółce dotyczyło jego udziału w ofierze z baranka w 2013 r. w Bohonikach, historycznym ośrodku polskich muzułmanów.

Osobie dokonującej uboju rytualnego grozi dziś do 2 lat więzienia - mówił wcześniej w TK mec. Mikołaj Pietrzak, pełnomocnik ZGWŻ. Poseł Borys Budka powiedział zaś, że zdaniem Sejmu nie istnieje zakaz uboju rytualnego na potrzeby związków wyznaniowych, wobec czego nie można za to karać. Wiceprokurator generalny Robert Hernand uznał stanowisko Sejmu za "wątpliwe"; podkreślił zarazem "rozwagę, z jaką prokuratura sięga po te represje".

Nie ma uboju bez cierpienia zwierzęcia, chyba że przy strzale z broni palnej prosto w mózg - mówił w TK przedstawiciel ministra rolnictwa, wezwanego przez TK do udziału w sprawie. Dodał, że stres zwierzęcia zaczyna się już w momencie załadunku do transportu do rzeźni. Według niego najwięcej cierpienia przynosi ubój rytualny bydła w pozycji odwróconej, czyli głową w dół.