Ubój rytualny nie jest wcale mało humanitarny – przekonywał w oświadczeniu wygłoszonym w Sejmie poseł Piotr van der Coghen. Zdaniem posła, ubój rytualny spowodował fałszywe protesty wielu osób.

- Jakoś nikomu z tych deklaratywnie wrażliwych osób nie przeszkadza, że na co dzień delektują się wędlinami, pasztetem czy pieczenią, jakby nie miały świadomości, że jest to smakowite żucie sprofanowanego ciała zamordowanych, a przecież tak lubianych przez nas zwierząt. Te głośne protesty każą przypomnieć, że miliony ludzi codziennie zabijają i zjadają miliony istot innego gatunku i jakoś zdecydowanej większości społeczeństwa to nie przeszkadza. I bynajmniej nie od uboju zaczyna się straszliwa gehenna naszych braci mniejszych. W wielu miejscach na świecie już chów jest dla nich długotrwałą torturą. Zwierzęta hodowane głównie w celu ich uboju są przetrzymywane często w nieludzkich warunkach, powodujących ich niewyobrażalne cierpienia, i w takich też warunkach są tuczone dla szybszego wzrostu ich tłuszczu lub masy mięśniowej. (…)Tak więc jeśli nam tak zależy na dobru zwierząt, to przestańmy je po prostu jeść. Przerwijmy tym samym cierpienie milionów tych istot. Niestety, nie sądzę, żeby większość społeczeństwa zdecydowała się na to kiedykolwiek. Tradycje i przyzwyczajenia żywieniowe zawsze będą górować nad współczuciem.

Za hipokryzję uznał poseł ubolewanie nad zabijaniem zwierząt przez myśliwych, którzy przecież dokarmiają leśną zwierzynę:

- Przyznam szczerze, że nie wiem, co wybrałyby zwierzęta, gdyby mogły mieć wpływ na swój los – czy być wolnym i szczęśliwym przez szereg lat, dziko żyjąc w lesie, a ewentualnie zakończyć niespodziewanie swoje życie z karabinową kulą w sercu, czy żyć jako tucznik w ciasnym pomieszczeniu oświetlanym żarówką całe życie z łbem w pełnym karmniku, a tyłkiem we własnych odchodach, być potem transportowanym w strasznych warunkach i zginąć, stojąc w rzeźni w długiej kolejce do umierania. Już nie wspomnę o zdarzających się przypadkach, że nieskutecznie ogłuszone zwierzęta są w ubojniach żywcem wrzucane do wrzątku i obdzierane ze skóry. Czy komuś się wydaje, że nieszczęsne zwierzę nie czuje i nie cierpi? Że ono nie słyszy rozpaczliwych krzyków swoich zabijanych braci?