Posłowie PiS mają także zastrzeżenia do sposobu prac w Sejmie nad projektem. Zwrócili się do ABW i CBA o objęcie nadzorem prac nad nowymi przepisami.

Podczas czwartkowej konferencji w Sejmie posłowie PiS dowodzili, że zapisy projektu są sprzeczne z przygotowywanym kodeksem budowlanym. Zwracali też uwagę na negatywne opinie prokuratora generalnego, izby urbanistów i środowisk samorządowych oraz na to, że do tej pory nie ma opinii rządu do projektu.

- Po analizie projektu dostrzegamy jego wady, które mogą wpłynąć na rewolucję w prawie samorządowym oraz wpłynąć negatywnie na cały obszar gospodarczy. Nie powinien być przyjęty - mówił poseł Andrzej Adamczyk na czwartkowej konferencji w Sejmie.

Z kolei Adam Abramowicz (PiS) przekonywał, że ustawa o ochronie krajobrazu może negatywnie wpłynąć na rynek reklamowy. - Jej zapisy mogą spowodować zaburzenie działania tego rynku na rzecz monopolu, ograniczenie dostępu do tego rynku małych i średnich przedsiębiorstw. W ustawie zawarte są przepisy o nałożeniu opłat, parapodatku na polskich przedsiębiorców. Ten parapodatek akceptują duże firmy. Opłaty będą wysokie, powyżej miliona złotych miesięcznie - argumentował.

Posłowie PiS krytykowali też sposób pracy nad projektem w sejmowej podkomisji kierowanej przez Iwonę Śledzińską-Katarasińską (PO). Zarzucili posłance, że nie dopuszcza posłów do głosu, sugerowali też, że może mieć związki z dużymi firmami reklamowymi związanymi ze spółką Agora. W tym tygodniu PiS złożyło wniosek o odwołanie posłanki z funkcji szefowej podkomisji. Ma być głosowany na piątkowym posiedzeniu.

Śledzińska-Katarasińska stanowczo odpiera zarzuty. - W takim razie spotkamy się w sądzie. Tryb pracy został przyjęty (...) Nie mogę sobie pozwolić na sugestię, że jestem w jakikolwiek sposób związana z branżą reklamową. Poseł Abramowicz ma tam swoje interesy. Każdy o tym wie. Na jego miejscu uważałabym z zarzutami, bo wystąpię do szefa klubu, żeby wykluczył go z prac podkomisji - powiedziała posłanka PAP.

Zasiadająca w podkomisji wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała, że projekt budzi kontrowersje. - Na pierwszym posiedzeniu podkomisji wysłuchamy wszystkich stron, które mają uwagi do ustawy, była prośba, żeby przygotowały uwagi na piśmie. Posłowie powinni się z nimi zapoznać - powiedziała PAP.

- Nie rozumiem nerwowości posłów. Mam wrażenie, że nie ma chęci szukania porozumienia. To jest dopiero początek pracy, moim zdaniem bardzo długiej. Stanowiska są bardzo różne, nad każdym zapisem trzeba się bardzo mocno zastanowić. To nie jest w stu procentach gotowa ustawa. Trzeba zrobić dobrą ustawę, żeby chroniła krajobraz i jednocześnie nie paraliżowała wielu branż - zaznaczyła.

Projekt w środę skrytykowało też PSL.

Podobał się artykuł? Podziel się!