Plantatorzy buraka cukrowego nie godzą się na podpisanie umowy kontraktacji na nowy sezon, przygotowanej przez Suedzucker.

Więcej: Suedzucker nie chce plantacji buraka w Polsce?

Umowa kontraktacji od Suedzucker niezgodna z prawem

Kilku niezadowolonych z proponowanej umowy plantatorów jedzie właśnie do Warszawy, aby około godz. 13 pikietować pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

- Suedzucker mówił na spotkaniu z plantatorami, że powinniśmy dopłacać do uprawy buraka z dopłat bezpośrednich – mówi Bogdan Zioła, jeden z protestujących. – Z jakiej racji? Przecież dopłaty to pomoc dla rolnika, nie dla cukrowni. Koncern robi wszystko, aby część osób podpisała podsuwaną przez nich umowę kontraktacji. Powołali komisję, w której zasiadają reprezentanci wskazanych przez nich związków plantatorów. Ja nie mogę uczestniczyć w tych rozmowach, mój związek, Związek Plantatorów Buraka Cukrowego Otmuchów, na liście koncernu nie jest. Komitetowi przewodniczy Jerzy Kościelny, który uprawia 1 ha buraków, a reprezentuje m.in. Kietrz, z tysiącami ha buraków. Zgodził się na podpisanie porozumienia. Z siedmiu obecnych na spotkaniu osób, reprezentujących 20 związków, 4 się zgodziły.

Z Jerzym Kościelnym rozmawiałam wczoraj. Przyznaje, że zgodził się – także w imieniu nieobecnego kolegi, reprezentującego inne związki – na podpisanie umowy w proponowanej przez koncern wersji. O motywach swojego postępowania nie chciał jednak rozmawiać – nie ma zaufania do dziennikarzy, kiedyś się zawiódł. Nie chce rozmawiać, nie chce autoryzować swojej wypowiedzi. Odsyła do… dyrektora do spraw surowcowych w Suedzucker. Przedstawiciel plantatorów z takim zaufaniem do cukrowni?

- Ludzie się boją, że nie odbiorą im buraków na czas, albo gorzej ocenią zanieczyszczenie, więc podpisują, co im cukrownia podsuwa – ocenia Bogdan Zioła. – Niech Suedzucker przede wszystkim określi, jakie związki plantatorów i dlaczego właśnie te będą reprezentowane przy podpisywaniu umowy.