PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Po co nam III memorandum w sprawie GMO?

Autor: Janusz Prusiński

Dodano: 15-08-2017 06:48

Tagi:

Kolejne memorandum wskazuje, że polskie i europejskie dążenia do rozwiązania tej kwestii nieco się różnią. Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, co ma oznaczać w praktyce zakaz stosowania GMO i na jakich warunkach będzie możliwe jego wprowadzenie.



Historia memorandów (pism przedstawiających najczęściej poglądy rządu na sprawy będące przedmiotem rokowań) związanych z uprawą organizmów GMO i ich wykorzystaniem w żywieniu zwierząt w Polsce ma długoletnią tradycję. W Ustawie o paszach (Dz.U. 144, poz. 1045) z 22 lipca 2006 roku w art. 15.1. zapisano zakaz wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt substancji i produktów szkodliwie wpływających na zdrowie zwierząt i jakość produktów pochodzenia zwierzęcego lub na środowisko oraz pasz genetycznie zmodyfikowanych i organizmów genetycznie zmodyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego. I Memorandum Rządu RP przesunęło wejście w życie tych zapisów ustawy od 1 stycznia 2013 r., II - od 1 stycznia 2017 r., a III - pierwotnie planowało termin od 1 stycznia 2021 r., który został jednak przesunięty na 1 stycznia 2019 r.

Ponadto dwa Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 stycznia 2013 r. wprowadziły zakaz stosowania materiału siewnego kukurydzy MON 810 i ziemniaka odmiany Amflora podjęte na podstawie art. 104 ust. 9 znowelizowanej Ustawy o nasiennictwie z dnia 9 listopada 2012 r. (Dz.U. z 2012, poz. 1512 z późn. zm.). Podobne decyzje zostały podjęte też przez rządy kolejnych 18 państw UE (Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Dania, Francja, Grecja, Holandia, Litwa, Luxemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Słowenia, Węgry, Wielka Brytania i Włochy) na całych terytoriach kraju lub tylko na ich części , co oznacza, że na ok. 65 proc. gruntów ornych UE nie można obecnie uprawiać odmian GMO. W 2014 r. w całej Europie uprawiano ok. 117 tys. ha roślin genetycznie modyfikowanych (Hiszpania, Portugalia, Czechy, Słowacja i Rumunia) oraz ok. 4,49 mln ha soi, w tym w Unii Europejskiej tylko nieco ponad 570 tys. ha (rys. 1).

ISTOTA ZAKAZU

Zakaz uprawy odmian GMO w 19 krajach UE nie oznacza jednak rezygnacji z wykorzystania w żywieniu zwierząt śruty z nich wyprodukowanej, głównie z importowanej soi, co jest celem ostatniego memorandum polskiego rządu. UE kładzie większy nacisk na ekologizację rolnictwa i eliminację upraw odmian GMO, zmniejszenie, a nie rezygnację z importu śruty GMO.

Według wielu ekspertów UE żywność wytwarzana w Europie bez wykorzystania pasz pozyskanych z odmian GMO, głównie zawartego w nich białka sojowego, byłaby niekonkurencyjna na światowym rynku. Także w naszym kraju zdecydowanie przeważa pogląd, że wprowadzenie całkowitego zakazu skarmiania śruty GMO jest nie do przyjęcia i sprowadzi ogromne kłopoty na producentów drobiu i trzody. Szacuje się, że Unia Europejska importuje 34-35 mln t śruty sojowej. W Polsce import śruty sojowej pozyskiwanej z odmian GMO, głównie z Argentyny, Paragwaju i Brazylii oraz w niewielkiej ilości z niektórych krajów UE (Ukraina, Niemcy, Holandia) z odmian konwencjonalnych, w ostatnich latach wynosił 1,8-2,0 mln t i sięgał wartości ok. 800 mln euro. Zmuszeni jesteśmy obecnie do zakupu aż ok. 74 proc. surowców białkowych, głównie w śrucie sojowej stanowiącej aż 89 proc. surowców importowanych z przeznaczeniem przede wszystkim dla drobiu (wykorzystanie w 60 proc.) i trzody chlewnej (w 20 proc.).

CZYM ZASTĄPIĆ BIAŁKO SOJOWE?

Panuje powszechne przekonanie, że zastąpienie śruty sojowej pozyskiwanej z odmian GMO innymi źródłami białka nie jest w Polsce ani w Unii Europejskiej możliwe. Czym zatem zastąpić importowane białko sojowe z odmian GMO, począwszy od 2019 r.? Należy rozważyć następujące źródła białka i uwarunkowania wykorzystania go:

1.

Śruta sojowa z odmian niemodyfikowanych genetycznie - jest sprowadzana głównie z Ukrainy czy Rosji lub z niektórych krajów UE; jej koszt jest o 15-25 proc. wyższy od śruty GMO, a podaż ciągle niewystarczająca.

2.

Śruta sojowa z odmian niemodyfikowanych genetycznie w Polsce - mimo znaczącego, jak podkreślają niektórzy entuzjaści soi, wzrostu powierzchni jej uprawy w naszym kraju (z 300 ha w 2011 r. do 12 tys. ha w 2016 r., przez FAOSTAT - niewykazywana w ogóle), jej znaczenie gospodarcze jest znikome, a propaganda możliwości uprawy soi niemal w całej Polsce zdecydowanie przesadzona i nieuzasadniona. Co więcej, eksperci UE nie przewidują wzrostu zasiewów soi w Polsce, tylko raczej w krajach naddunajskich, także na Ukrainie i w Rosji. Nawet gdyby udało się uzyskać większą produkcję nasion soi w Polsce, to jej znaczący udział w bilansie białka na pewno nie nastąpi przed końcem 2018 r.

Śruta i makuch otrzymywane z rzepaku - w 2015 r. w Polsce wyprodukowano ich ok. 1,5 mln ton, przy czym tylko połowa produkcji została wykorzystana do produkcji pasz w kraju. W Polsce wykorzystuje się ok. 800 tys. ton śruty rzepakowej, co stanowi aż 65 proc. krajowych surowców białkowych. Jej zaletą jest znacząco niższa cena niż śruty sojowej. Możliwości dalszego wykorzystania śruty rzepakowej do produkcji pasz są niewielkie z uwagi na ograniczoną przydatność w żywieniu drobiu czy trzody chlewnej.

Potencjalne znaczenie w produkcji krajowego białka paszowego mogą mieć suszony wywar DDGS (obecnie około 10 proc. w bilansie) i pasze pochodzenia zwierzęcego - np. mączka rybna (2 proc.) czy produkty krwio- czy mlekopochodne - są one jednak droższe i wykorzystywane głównie w żywieniu młodych zwierząt.

Wielu ekspertów przewiduje znaczący wzrost produkcji białka z dobrze znanych roślin strączkowych. Wprawdzie światowa powierzchnia zasiewów roślin strączkowych jest znacząca - ok. 85 mln ha, ale głównie są one uprawiane w krajach azjatyckich; w Europie wynosi zaledwie 3,68 mln ha, a w krajach UE - tylko 1,58 mln ha (rys. 1). Od kilku lat w naszym kraju, a także w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, na Litwie i w Estonii wzrósł udział roślin strączkowych w strukturze zasiewów nawet do nieco ponad 3 proc. (rys. 2),

głównie dzięki wprowadzonym dopłatom do materiału siewnego oraz dopłatom obszarowym do produkcji i zmian w polityce UE dotyczącej obszarów wiejskich, m.in. zazielenienia. W Polsce w 2015 r. w bilansie białka pochodzenia krajowego udział roślin strączkowych wynosił ok. 25 proc., a powierzchnia upraw pastewnych strączkowych (grochu, bobiku i łubinów) zajmowała nieco ponad 312 tys. ha. Przeciętna powierzchnia zasiewów strączkowych w gospodarstwach była niewielka i należy przypuszczać, że tylko część produkcji mogła trafić do wytwórni pasz. Niemniej jednak istnieje wiara w to, że dopłaty obszarowe, nowe zoptymalizowane technologie upraw i postęp biologiczny, a także nowe środki ochrony roślin będę sprzyjać rozszerzaniu upraw strączkowych pastewnych uprawianych na nasiona w naszym kraju. Warto też podkreślić, że wykorzystanie nasion roślin strączkowych we własnym gospodarstwie (poza przemysłem paszowym) jest zdecydowanie łatwiejsze niż nasion soi, które wymagają specjalnych zabiegów przygotowujących do skarmiania. Niektórzy autorzy wskazują jednak, że rośliny strączkowe mogą zastąpić tylko 7-8 proc. potrzebnego przemysłowi paszowemu białka, tj. 87 500-100 000 t, ze względu na ich mniejszą przydatność żywieniową niż soi.

Wspomniana wyżej dywersyfikacja źródeł białka powinna stymulować firmy paszowe i przetwórcze do zaopatrywania w zróżnicowane pochodzeniowo białko roślinne dla wyspecjalizowanych producentów mięsa, np. w chowie tradycyjnym, regionalnym, ekologicznym czy specjalnej jakości, w tym wolnej od GMO.

BRAK GMO I CO DALEJ?

Jakie mogą być konsekwencje memorandum zakazującego stosowania białka z odmian GMO i planowanego zastąpienia śruty sojowej innymi komponentami białkowymi? Wielu ekspertów przewiduje destabilizację rynku pasz przemysłowych, ekstensyfikację produkcji zwierzęcej, spadek efektywności i konkurencyjności produkcji zwierzęcej, pogorszenie opłacalności produkcji zwłaszcza drobiu i spadek eksportu jaj, pogłębienie deficytu w obrotach handlu zagranicznego wieprzowiną, wzrost konsumpcji importowanych np. z UE produktów zwierzęcych wyprodukowanych na bazie GMO, wzrost cen jaj i drobiu czy mięsa wieprzowego. W przypadku zakazu stosowania GMO od 1 stycznia 2019 r. w żywieniu zwierząt można spodziewać się też wzrostu cen pasz oraz obniżenia wartości i strawności spasanego białka (wykorzystania paszy), co oznaczać będzie zwiększenie kosztów produkcji mięsa, zmniejszenie jego spożycia i wzrost cen oraz obniżenie dochodowości produkcji gospodarstw.

W Unii Europejskiej nie mówi się o substytucji białka sojowego pozyskiwanego z odmian GMO, dlatego trudno uwierzyć, że kraje UE zrezygnują z tego źródła białka w przyszłości. Europejski i krajowy przemysł paszowy zostały w dużym stopniu skazane na śruty poekstrakcyjne - w tym przede wszystkim sojową, co nie znaczy, że nie ma przed nami żadnych innych wyzwań. Z założenia można przyjąć, że zróżnicowanie źródeł białka roślinnego wpływać będzie na zwiększenie bezpieczeństwa żywnościowego produktów pochodzenia zwierzęcego. Wprowadzenie w Europie do zmianowań w większym stopniu roślin strączkowych przyniesie ponadto wiele powszechnie znanych korzyści, w tym środowiskowych i ekonomicznych dla rolników.

Na jakie pytania należy zatem znaleźć odpowiedź przed końcem 2018 r.?

Kto w Europie wspomoże nas w zaopatrzeniu w białko sojowe, kiedy niemal każde państwo UE cierpi na jego brak, a poza Europą uprawia się tylko soję GMO?

Jaka będzie cena śruty sojowej pozyskiwanej z odmian konwencjonalnych uprawianych w Europie?

Jakie będą w kraju możliwości nagłego wzrostu produkcji białka roślinnego dla trzody chlewnej i drobiu o wartości zbliżonej do białka sojowego?

Kto poniesie zwiększone koszty zastosowania w produkcji zwierzęcej mniej wartościowych źródeł białka?

Kto doceni i będzie kupować produkty zwierzęce wytworzone z wykorzystaniem soi niemodyfikowanej genetycznie?

Czy i w jakim stopniu producenci trzody chlewnej, a zwłaszcza drobiu stracą rynki zbytu?

Jaka będzie przyszłość firm paszowych i ferm, głównie drobiarskich?

ZAKAZ GMO PO POLSKU

Pytań o przyszłość produkcji, wykorzystania w kraju i eksportu mięsa drobiowego będzie zapewne przybywać. Czy zatem kolejny termin opóźniający wejście w życie całkowitego zakazu stosowania śruty GMO w żywieniu zwierząt nie jest zbyt krótki? Czy z punktu widzenia kondycji polskiego rolnictwa zakaz ten jest uzasadniony i czy nie naraża polskich rolników na znaczące ograniczenie produkcji zwierzęcej i przychodów uzyskiwanych z eksportu oraz jej sprzedaży w kraju?

Wielu ekspertów twierdzi, że jest nieuzasadniony i co więcej, zakaz skarmiania śruty GMO nie będzie w ogóle możliwy do utrzymania w najbliższej przyszłości bez istotnych strat dla polskiego rolnictwa. W Unii Europejskiej i w Polsce jest zgoda co do zaniechania, a nawet zakazania uprawy odmian GMO i czynione są starania zmierzające do zmniejszenia importu i uzależnienia unijnych rolników od białka roślinnego pozyskiwanego z odmian GMO, jednak tylko - zmniejszenia uzależnienia. Czy zatem nasza strategia całkowitej rezygnacji (zakazu stosowania) z białka sojowego GMO w żywieniu zwierząt jest właściwa?

Artykuł ukazał się w lipcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

FORUM TYMCZASOWO NIEDOSTĘPNE

W związku z ciszą wyborczą dodawanie komentarzy zostało tymczasowo zablokowane.

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!