- Jest to materiał, który bez wątpienia powinien być z urzędu badany przez prokuraturę. Ten stenogram i sam film jasno dowodzi, że ta żenująca, powiedziałbym nawet obrzydliwa, rozmowa powinna mieć swój finał w postępowaniu prokuratorskim - powiedział dziś dziennikarzom Halicki. - Wszyscy czekamy na takie wyjaśnienie. To nagranie bulwersuje - dodał. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", Łukasik mówi Serafinowi m.in. o wykorzystywaniu państwowego majątku przez niektórych działaczy Stronnictwa dla własnych korzyści, o zarządzaniu spółkami skarbu państwa jak własnym folwarkiem.

Halicki pytany, czy jego zdaniem ujawnienie nagrania jest związane z zaplanowanymi na jesień wyborami w PSL, odparł: - Nie zajmuję się plotkami. Wiem jedno - po takim nagraniu prokuratura powinna działać.

Dziś po południu stołeczna prokuratura w związku z ujawnionym nagraniem wszczęła z urzędu postępowanie sprawdzające.

Na pytanie, kto powinien ponieść konsekwencje całej sprawy, Halicki odparł, że o konsekwencjach będzie można mówić wtedy, kiedy będą znane wnioski prokuratorskie.

Z kolei na pytanie, czy premier powinien "wezwać na dywanik" ministra rolnictwa Marka Sawickiego, Halicki odpowiedział, że na pewno to jest sytuacja, źle świadcząca o osobach, które rozmawiają w ten sposób.

Dopytywany, czy sprawa będzie miała wpływ na koalicję PO-PSL, Halicki ocenił natomiast, że to bardzo dalekie implikacje.