Jak informowaliśmy, niedawno wiceminister Kazimierz Plocke bronił w odpowiedzi na interpelację poselską koncepcji powiązania podatku rolnego z ceną żyta z 11 poprzedzających kwartałów.

Koncepcji tej najwyraźniej nie podziela jednak Ministerstwo Finansów.

- W toku rozmów i konsultacji pojawiła się propozycja, aby wysokość podatku powiązać ze średnią ceną trzech zbóż (pszenica, żyto, owies) w trzech latach poprzedzających rok podatkowy. Taki sposób naliczania z pewnością zmniejszyłby nieuzasadnione, nagłe wahania obciążeń podatkowych. Pytanie: Czy ministerstwo rozważa wprowadzenie zmian w sposobie naliczania podatku rolnego? – pytał poseł Marek Polak ministra finansów.

Z odpowiedzi wynika, że koncepcja przedstawiona przez posła jest nierealna i nieadekwatna do potrzeb.

- Odnośnie do proponowanego okresu 3 lat poprzedzającego rok podatkowy należy zauważyć, że nie ma możliwości ogłoszenia danych dotyczących skupu zbóż za rok poprzedzający bezpośrednio rok podatkowy w okresie umożliwiającym podjęcie uchwały w sprawie stawek podatku rolnego – wyjaśnił w odpowiedzi Maciej Grabowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. - Przyjęcie za kryterium proponowanego terminu przyczyniłoby się w praktyce do uśrednienia ceny zbóż, a nie jej urealnienia. W związku z dużą dynamiką zmian gospodarczych ceny obowiązujące 3 lata temu nie mają waloru aktualności.

Jak poinformował Maciej Grabowski, ministerstwo zakłada jednak odejście od ceny żyta jako podstawy obliczania podatku rolnego, gdyż wskaźnik ten nie odpowiada realiom współczesnej gospodarki i powoduje duże wahania obciążeń podatkowych. Nie jest reprezentatywny z uwagi na stale pomniejszający się areał upraw tego zboża w Polsce. W ciągu minionych 20 lat udział powierzchni zasiewów żyta w powierzchni uprawy zbóż zmniejszył się dwukrotnie.

- Celowe zatem będzie zastąpienie ceny skupu żyta innym wskaźnikiem, który w większym stopniu odzwierciedli sytuację w gospodarce.

Prace nad podatkiem rolnym trwają.