To miała być zachęta do uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w gminach wiejskich i podmiejskich. Okazała się jednak przeszkodą utrudniającą życie ministerstwu i inwestorom – i teraz po roku wracamy do punktu wyjścia.

Tak potrzebę wprowadzenia nowelizacji ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych uzasadniał poseł Henryk Kowalczyk z PiS:

- Właściwie zmiana jest dość prosta, krótka, naprawiająca trochę błąd wynikający może z nadgorliwości, która została niestety przejawiona przy poprzedniej zmianie ustawy, kiedy to w ustawie o ochronie gruntów rolnych bezwzględnie zapisano uzgadnianie, czyli wyrażanie zgody przez ministra rolnictwa na przeznaczenie na cele nierolnicze gruntów klas I–III położonych na obszarach wiejskich. Tutaj widać też niekonsekwencję poprzedniej ustawy, gdyż zostały z tego zwolnione gminy o charakterze miejskim. Stąd już wówczas podkreślaliśmy nierówne traktowanie samorządów wiejskich i miejskich. W związku z tym, że na obszarach wiejskich nie ma żadnego limitu powierzchniowego w odniesieniu do decyzji wydawanych przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi, do wydawania zgody na wyłączenie z produkcji rolnej tego typu gruntów klas I–III, pojawiały się bardzo duże problemy przy bardzo czasami drobnych sprawach, najczęściej działkach rzędu 10–15 arów – aby można było wszcząć na nich proces inwestycyjny, musiano uzyskiwać zgody ministra rolnictwa. Stąd ta inicjatywa, która pozwala na urealnienie przedmiotu decyzji ministra rolnictwa, tak żeby nie dotyczyły one wszystkiego, a tylko istotnych kompleksów rolnych, i stąd pomysł wyłączenia obszarów do 0,5 ha, tak aby nie podlegały decyzji ministra rolnictwa.

Ponieważ taki zapis niósł jednak niebezpieczeństwo nadużywania, podczas prac w KRiRW uwzględniono ograniczenie:

- Te ograniczenia wiążą się z tzw. zasadą dobrego sąsiedztwa, czyli dotyczyć to będzie działek, które graniczą z drogą publiczną, oraz działek, które znajdują się między działkami zabudowanymi wyłącznie budynkami o charakterze nierolniczym – mówił poseł Kowalczyk.