Senator Bogdan Pęk wskazał podczas debaty w Senacie nad ustawą o zmianie ustawy o organizacji rynku mleka i przetworów mlecznych, że „produkcja mleka i chów bydła mlecznego są kluczowe w naszym rozdrobnionym rolnictwie jako gałąź najbardziej efektywna ekonomicznie, najbardziej rentowna, a jednocześnie najbardziej zagrożona po 2015 r.” W związku z tym pytał podczas obrad Senatu przedstawiciela ministerstwa rolnictwa, jakie było pogłowie bydła przed naszym wejściem do Unii Europejskiej, jaka była wtedy produkcja mleka, a jaka jest teraz.

- I jeszcze coś w nawiązaniu do tego pytania - mówił senator. - Jakie przewidujecie działania po 2015 r.? Pan senator Jurcewicz zadał tu słuszne pytanie dotyczące przymusu w obrocie, bo przecież trzon produkcji mlecznej to są małe i średnie gospodarstwa, a jeżeli rzucimy je na tak zwany wolny rynek, to wielkie koncerny żywnościowe i silniejsze od nas państwa – które będą mogły dopłacać do swoich produktów, i to nie z funduszy europejskich, ale z własnych budżetów – zastosują na pierwszym etapie dumping i zaleją nasz rynek swoimi produktami. W związku z tym pytanie: ile mleka i przetworów mlecznych my dzisiaj eksportujemy, a ile sprowadzamy? Bo, o ile się orientuję, to nastąpiła w tej dziedzinie zapaść, to znaczy dzisiaj znaczna część produktów i przetworów mlecznych jest sprowadzana z zagranicy, a wobec potencjału, możliwości… Proszę po prostu powiedzieć, jak to jest, jeżeli nie mam racji.

Wiceminister Tadeusz Nalewajk obiecał szczegółową odpowiedź na piśmie, jeśli chodzi o produkcję mleka.

- Trudno mi to pamiętać, ale, Panie Senatorze, o ile dobrze pamiętam, to swego czasu mieliśmy ponad pięć milionów krów (...)… A dzisiaj mamy około dwóch milionów czterystu tysięcy. Średnia w 2012 r. to pięć milionów sto tysięcy, jeżeli chodzi o udój, a jeśli chodzi o krowy objęte oceną użytkowości mlecznej, którą prowadzą związki, to, o ile dobrze pamiętam, około 30 proc. krów jest pod oceną użytkowości, dochodzi to do siedmiu tysięcy… I wiadomo, jaką mieliśmy wydajność – zmniejszyła się liczba krów, a wzrasta produkcja mleka, czyli wzrasta nam wydajność jednej sztuki.

Zapewnił też, że nie ma zagrożenia zdominowaniem naszego rynku mleka przez import:

- Z tego, co pamiętam, sam zresztą o tym mówiłem, wynika, że jeśli chodzi o 4,5 miliarda nadwyżki w obrocie w 2012 r., to niejako utworzyło ją między innymi mleko. Tak że na pewno to nie jest deficytowe. Tyle pamiętam. Dochodzi tu około miliarda, chyba 953 miliony euro – to jest wartość eksportu mlecznego w 2012 r.

Wiceminister dodał, że „dwadzieścia lat temu w niektórych gminach nad Narwią, takich jak Wizna, Łomża, przywożono krowy HF z Holandii, a dzisiaj Holendrzy przyjeżdżają do nas po nasze jałówki. Przez dwadzieścia lat doszli do tego polscy producenci bydła – i to nie podlega dyskusji.”