Chociaż we wtorek aż 19 państw UE (w tym Polska) było przeciwnych dopuszczeniu do uprawy w UE genetycznie modyfikowanej kukurydzy GMO 1507, to nie była to większość wystarczająca, by odrzucić wniosek o jej autoryzację.

Komisarz Borg tłumaczył zaraz po głosowaniu, że w takiej sytuacji Komisja Europejska nie ma innego wyboru niż zatwierdzić uprawę tej odmiany GMO w UE. Obudziło to sprzeciw m.in. Zielonych w Parlamencie Europejskim i wielu krajów oraz zrodziło pytania o stosowaną procedurę decyzyjną przy zatwierdzaniu upraw GMO w UE.

W liście datowanym na 12 lutego, do którego w czwartek dotarła PAP, dwunastu ministrów i wiceministrów spraw zagranicznych (z Polski, Austrii, Bułgarii, Cypru, Francji, Węgier, Włoch, Łotwy, Litwy, Luksemburg, Słowenii i Malty) przekonuje, że "rozwiązanie jest wciąż w rękach Komisji". - Komisja jest wciąż w stanie wycofać propozycję - argumentują ministrowie.

"Zdecydowana większość (...) Parlamentu Europejskiego i krajów UE wielokrotnie sprzeciwiały się propozycji (dopuszczenia kukurydzy GMO 1507 do uprawy w UE). We wtorek poparło ją tylko pięć krajów, a 19 było przeciwnych. Taki wynik nie skutkowałby akceptacją w żadnym innym procesie decyzyjnym" - czytamy w liście. Ministrowie przypomnieli też deklarację KE z 1999 r., by nie przeciwstawiać się zdecydowanym większościom w takich sytuacjach.

Za dopuszczeniem upraw kukurydzy GMO 1507 miały we wtorek głosować Hiszpania, Wielka Brytania, Finlandia, Estonia i Szwecja. Cztery kraje (Niemcy, Portugalia, Czechy i Belgia) wstrzymały się od głosu, co przyczyniło się do tego, że wynik głosowania pozostał nierozstrzygnięty.

Obecnie na skalę komercyjną w Unii można uprawiać tylko modyfikowaną kukurydzę MON 810. Dopuszczony był też ziemniak Amflora, ale jego producent - niemiecka grupa chemiczna BASF - wycofała Amflorę z unijnego rynku w styczniu 2012 r. W grudniu zeszłego roku sąd UE uchylił decyzję KE z 2010 r. zezwalającą na wprowadzenie go do uprawy ze względu na ominięcie procedury.

Kukurydza GMO 1507, odporna na larwy ćmy, np. larwy omacnicy prosowianki, jest obecnie dopuszczona w UE do stosowania w żywności i paszy, ale nie do uprawy. Propozycja autoryzacji jej upraw budzi w Unii spore kontrowersje. Wniosek o dopuszczenie tej kukurydzy do uprawy został złożony przez producenta, firmę Pioneer, już w 2001 r. Od tamtego czasu Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wydał sześć pozytywnych opinii w tej sprawie.

Według ekologów z Greenpeace'u wytwarzana przez kukurydzę 1507 toksyna o nazwie Bt może mieć szkodliwy wpływ na niektóre owady, jak motyle i ćmy.

Podobał się artykuł? Podziel się!