Za uchybienia te Polska nie poniesie jednak kary finansowej.

Komisja zarzucała Polsce, że nie podjęła odpowiednich działań, aby ograniczyć możliwe zagrożenia dla zdrowia człowieka oraz środowiska, wynikające ze stosowania mikroorganizmów zmodyfikowanych genetycznie.

Modyfikacja genetyczna mikroorganizmów, hodowanie ich kultur, składowanie, transport, niszczenie lub używanie w jakikolwiek inny sposób może wiązać się z narażeniem ludzi i środowiska na ryzyko. Dlatego unijna dyrektywa z 2009 r. zobowiązała kraje UE do dopilnowania, aby przedsięwzięto wszelkie kroki, mające chronić przed takim ryzykiem. Jednak - zdaniem Komisji - sposób wdrożenia dyrektywy przez Polskę "nie zapewnił opanowania wszelkich możliwych zagrożeń dla zdrowia ludzi i środowiska".

"Dla przykładu: Polska nie wprowadziła wymogu zgłaszania właściwym organom krajowym przypadków, gdy w zakładach, w których w przeszłości prowadzono pewne działania związane z mikroorganizmami zmodyfikowanymi genetycznie, znów prowadzi się takie działania" - argumentowała KE.

Polskie władze broniły się twierdząc m.in., że cel dyrektywy został osiągnięty przez funkcjonujący już polski system powiadamiania. Oceniały również, iż dyrektywa nie zobowiązuje państw członkowskich do zagwarantowania, by kolejne zamknięte użycie organizmów zmodyfikowanych genetycznie mogło przebiegać bez dalszego powiadamiania odpowiednich organów o takich działaniach. Zdaniem Trybunały Polska błędnie zinterpretowała zapisy dyrektywy.

Wyrok oznacza, że Polska - jeśli jeszcze tego nie uczyniła - musi zmienić swoje przepisy, aby w pełni wdrożyć dyrektywę. Niezastosowanie się do orzeczenia grozi kolejnym pozwem i wnioskiem o karę finansową.

Podobał się artykuł? Podziel się!