Jak przekonuje minister, ataki na PZŁ to próba „przejęcia, głównie przez kapitał obcy, władztwa nad obwodami łowieckimi z perspektywiczną wizją uwłaszczenia się na lasach, stanowiących własność Skarbu Państwa i na majątku Polskiego Związku Łowieckiego”.

Spór ten ma już długą historię: prezes OPZZRiOR apeluje o rozwiązanie Polskiego Związku Łowieckiego, zarzucając mu doprowadzanie do strat w budżecie państwa – przez brak składek od myśliwych, odprowadzanych do skarbu państwa, przy pozyskiwaniu ok. 220 mln zł za polowania i upolowaną zwierzynę. „Kolejne straty Skarbu Państwa, rzędu kilkudziesięciu milionów złotych, wynikają m.in. z zaniechania w ustaleniu okresu polowań na jeleniowate (w Polsce zbyt często giną ludzie w wyniku zderzeń z łosiami), w wyniku utraty 30% nieznalezionych sztuk zwierzyny łownej, z powodu zaparzenia i złego odstrzału, przez co mięso nie nadaje się do spożycia” – przekonywał Izdebski.

„Moim zdaniem i moim celem jest obrona interesów zwykłych myśliwych, kultywowanie przedwojennych ideałów łowiectwa, obrona polskiej wsi i polskich rolników lekceważonych przez PZŁ w obecnym wydaniu”, dodał, domagając się od ministra poparcia projektu ustawy autorstwa OPZZRiOR o narodowej gospodarce łowieckiej, „która wg proponowanych zapisów będzie bezpośrednio podlegać Pani Premier, a wpływy z łowiectwa zasilą budżet Państwa”.

Minister odpowiedział oświadczeniem, opublikowanym wczoraj w „Naszym Dzienniku”.

Swoje argumenty przemawiające za utrzymaniem PZŁ podzielił na trzy grupy.

„Jestem zwolennikiem Polskiego Modelu Łowiectwa ponieważ istniejący Polski Związek Łowiecki jest POLSKI” – to wysunął na pierwszy plan, dodatkowo podając m.in. że tworzące związek 120 tys. osób posiadających ponad 300 tys. szt. broni doskonale dociera w każde miejsce na ponad 85 proc. powierzchni Polski, kontrolując teren, a także likwidując w tym czasie około 80 tys. wnyków i pułapek. Wśród członków Polskiego Związku Łowieckiego dominują rolnicy i leśnicy, a więc ludzie bardzo mocno związani z własnością ziemi.

Minister odniósł się też do kwestii odszkodowań, podając:

„ - członkowie Polskiego Związku Łowieckiego corocznie, bez jakiegokolwiek wynagrodzenia, szacują ponad 60 tys. szkód łowieckich, wyjeżdżając do miejsca powstałych szkód, co najmniej dwukrotnie;