Ich zdaniem, nie ma w ogóle monitorowania problemów pszczelarstwa, nie wiadomo nawet, ile jest rodzin pszczelich, jaki jest ich stan zdrowotny.

Marszałek zwrócił dezyderat dotyczący pszczelarstwa, przygotowany przez sejmową Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi w poprzedniej kadencji Sejmu, bo był za ostry – mówili posłowie podczas dzisiejszych obrad poświęconych uregulowaniom w pszczelarstwie. Przy powtórnym głosowaniu dezyderatu nie przyjęto. Pozwoliło to wejść na rynek firmom produkującym środki szkodliwe dla zapylaczy.

Według posła Polaka, trzeba bić na trwogę, bo to co się dzieje w relacjach między pszczelarzami a ministrem źle świadczy o Ministerstwie Rolnictwa. Niepokojące jest też to, że Ministerstwo nie planuje nic w ramach nowelizacji przepisów dotyczących pszczelarstwa.

Obrady zakończono stwierdzeniem, że przekazane przez pszczelarzy informacje i postulaty będą zebrane i przesłane do rządu. Powołano zespół, który zajmie się tym problemem.

Jak zapowiedział wiceminister Andrzej Butra, ministerstwo się do nich ustosunkuje. Dane dotyczące padnięć pszczół uznał za niewiarygodne.

Podkreślił, że minister Sawicki spotkał się z pszczelarzami podczas zorganizowanego przez nich protestu.

Dr Krzysztof Jażdżewski zapowiedział, że będą prowadzone badania stanu zdrowia pszczół.

Zapowiedziano powrót do tematu jesienią, we wrześniu lub październiku.