Podczas konferencji  „Z gruntu zła ustawa – państwo zabiera ziemię towarowym dzierżawcom rolnym” poseł PO Leszek Korzeniowski odsłonił kulisy uchwalania ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa.

Poseł powiedział, że ustawa była zła i leżała w Sejmie, gdyż „nikt nie chciał się za nią zabierać”.

- Przymus polityczny ze strony jednej z opcji sprawił, że zajęto się sprawą. Rozpoczęły się prace w podkomisji – opowiada Korzeniowski i dodaje, że tak naprawdę najwięcej zrobiono jednak podczas nieformalnego noworocznego spotkania. – Zapadły ustalenia cywilizujące ustawę. Jednak nic z nich nie zostało.

- Nasze władze zdawały sobie sprawę, że ta ustawa nie powinna być doprowadzona do końca – stwierdza Korzeniowski przypominając, że na ostatnim posiedzeniu Sejmu poprzedniej kadencji ustawa nie była umieszczona w porządku dziennym, a tego, jak głosować, nie uwzględniono na wręczonych posłom „ściągawkach” do głosowania. Dopiero podczas przerwy zadecydowano o tym, że głosowanie jednak się odbędzie. – Nastąpiły kompromisy koalicyjne, stąd taki wynik głosowania.

Poseł stwierdził, że w PO o rolnictwie coś wie „może czterech posłów”, a za przyjęciem ustawy głosowali zarówno posłowie koalicji, jak i opozycji, on  był przeciw.

A co kryje się za określeniem „kompromisy koalicyjne”? Poseł tego nie wyjaśnił, ale nieoficjalnie mówi się, że głosowanie za odrzuceniem wotum nieufności dla Cezarego Grabarczyka.