Wcześniej w piątek premier Donald Tusk powiedział, że jest przeciwnikiem żywności genetycznie modyfikowanej. Jednak - jak podkreślał - ponieważ sprawa GMO to "dylemat nierozwiązywalny", będzie rozumiał decyzję prezydenta zarówno na tak, jak i na nie.

- Prezydent z najwyższą uwagą wsłuchuje się w argumenty różnych stron prezentowane w dyskusji na temat skutków prawnych wprowadzenia tej ustawy. Zawsze jednak podpisywana przez pana prezydenta ustawa musi być zgodna z konstytucją - powiedziała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Ustawa o nasiennictwie podczas prac w parlamencie wzbudzała wiele kontrowersji; nie reguluje ona sprawy upraw genetycznie modyfikowanych, ale też nie zakazuje ich. Określa ona tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego głównie tradycyjnych odmian.

Według informacji  z otoczenia prezydenta, ustawa nie budzi wątpliwości natury konstytucyjnej, choć pozostaje sprawa licznych kontrowersji, które wywołuje.

Na etapie prac w Sejmie, posłowie wykreślili z rządowych propozycji regulacje dotyczące GMO. Jednak także nie poparli dwóch poprawek PiS, które zakazywałyby stosowania takich roślin. Jedna z nich zakładała, że rośliny odmian GMO nie wpisuje się do krajowego rejestru; druga - że niemożliwy jest obrót takimi nasionami, a także sprowadzanie z zagranicy i stosowanie na własny użytek.

Na temat tej ustawy odbyła się także kilkugodzinna debata w Senacie. Izba nie poparła wniosku o odrzucenie tej ustawy, jak również nie zaakceptowała senackich poprawek. Ostatecznie ustawa została przegłosowana bez poprawek.

Na dzisiaj przeciwnicy GMO zaplanowali protest przed siedzibą prezydenta.