To tzw. środek karny orzekany obok, lub niekiedy - zamiast kary. I tak było w tym przypadku, bo sąd co prawda uznał rolnika z gminy Narew za winnego, ale odstąpił od wymierzenia mu kary.

Zaś w ramach środka karnego zakazał mu prowadzenia działalności rolniczej w zakresie hodowli zwierząt gospodarskich na 5 lat, orzekł przepadek tych krów, które rolnik jeszcze miał, a także obowiązek zapłaty 1,5 tys. zł na miejscowe stowarzyszenie prowadzące schronisko dla zwierząt.

Wyrok nie jest prawomocny.

To powtórny proces w tej sprawie. W pierwszym sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył postępowanie, ale wyrok ten został uchylony w postępowaniu odwoławczym.

Jak wynika z akt sprawy, z końcem pierwszego kwartału 2013 roku stado zwierząt u tego gospodarza liczyło ponad 50 krów. Kontrola służb weterynaryjnych wykazała, że zwierzęta nie mają paszy na zimę, głodują. W oborze nie było sprzątane (miejscami wysokość ściółki przekraczała metr, a zwierzęta do sufitu miały tylko po kilkadziesiąt centymetrów), bydło było wychudzone, zaniedbane, nie miało wody.

W związku z tą sytuacją rolnikowi zarzucono, że od stycznia do marca ubiegłego roku utrzymywał zwierzęta - w stanie rażącego zaniedbania, pozostawiając je bez odpowiedniego pokarmu w dostatecznej dla organizmu ilości przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku oraz nie zadbał o udzielenie im pomocy weterynaryjnej, w wyniku czego doprowadził 19 sztuk bydła do śmierci.

Kiedy w gospodarstwie przeprowadzono kontrolę, w oborze z żywymi zwierzętami znaleziono pięć padłych z głodu sztuk. Na posesji zakopanych też było kolejnych 14 padłych krów.

Uchylając po apelacji prokuratury pierwszy wyrok w tej sprawie, Sąd Okręgowy w Białymstoku przywoływał zapis art. 1 par. 1 ustawy o ochronie zwierząt: Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.