Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności miałaby powstać z połączenia Inspekcji Weterynaryjnej, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Do nowej inspekcji - jak podkreśliła wiceszefowa resortu rolnictwa - trafiłoby też część kompetencji Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zaznaczyła, że nie rozstrzygnięto jeszcze czy nadzór nad nową agencją będzie sprawował premier czy minister rolnictwa.

Lech, która uczestniczyła w konferencji prasowej "Aktualne problemy branży mięsnej" zauważyła, że nasz kraj sprzedaje za granicę 30 proc. żywności, co - jej zdaniem - świadczy o wysokich standardach w polskim przetwórstwie.

Prezes Wielkopolskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej Grzegorz Majchrzak podkreślał, że sytuacja hodowców i producentów trzody chlewnej w Polsce nie jest łatwa. - Chcemy zachować krajowe rasy świń - zapewniał. Ubolewał, że do kosztów kwalifikowalnych, czyli podlegających refundacji z funduszy unijnych, nie można zaliczyć niektórych wydatków przeznaczonych na odbudowę pogłowia trzody chlewnej.

Prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego Jerzy Wierzbicki zwrócił z kolei uwagę na postępujące negocjacje dotyczące umowy o wolnym handlu z USA (TTIP) oraz coraz większe otwarcie rynku europejskiego. Mówiąc o rynku wołowiny podkreślił, że za kilka lat należy spodziewać się "silniejszej presji cenowej ze strony krajów Ameryki Południowej i Północnej". Dlatego - jego zdaniem - polski sektor wołowiny należy przygotować do silniejszej konkurencji. Poinformował, że na początku kwietnia przewidziano spotkanie przedstawicieli producentów i hodowców bydła z ministrem rolnictwa Krzysztofem Jurgielem na temat problemów branży. Ocenił, że unijne pieniądze z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2014-2020 powinny zostać wykorzystane do przygotowania branży mięsnej do skutecznego konkurowania na rynku europejskim i światowym.

O tym, że wzrasta produkcja drobiu w Polsce mówił Rajmund Paczkowski, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa. Podkreślił, że w 2015 roku dynamika przyrostu produkcji drobiu w naszym kraju wyniosła 10 proc. Zauważył jednak, że krajowy rynek jest w stanie wchłonąć ok. 1 mln 300 tys. ton drobiu, a produkujemy 2 mln 300 tys. ton. Dlatego - jak podkreślił - musimy lokować nasze produkty na inny rynkach. - Trzeba prowadzić bardzo intensywną kampanię promocyjną, która podkreślałaby warunki naszej hodowli, jak również cechy jakościowe i walory smakowe polskiego drobiu. To czynimy, wykorzystując pieniądze unijne - zaznaczył. Jak dodał, nasz kraj zabiega m.in. o rynki: chiński, wietnamski i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.