Do działów specjalnych produkcji rolnej zalicza się m.in. uprawy pieczarek, pasieki, chów i hodowlę drobiu, hodowlę dżdżownic czy uprawy w szklarniach i ogrzewanych tunelach foliowych. Producenci prowadzący taką działalność płacą podatek dochodowy na specjalnych zasadach. Ustala się go przy zastosowaniu określanych przez ministra finansów tzw. norm szacunkowych dochodu z określonej powierzchni upraw lub jednostki produkcji zwierzęcej.

 "Wysokość dochodu z działów specjalnych produkcji rolnej przy zastosowaniu norm szacunkowych nie wiąże się z rzeczywistym dochodem osiąganym z tej działalności, a w konsekwencji nie oddaje również rzeczywistych rozmiarów tej działalności" - napisało Ministerstwo Finansów w opublikowanych na swojej stronie internetowej założeniach do nowelizacji ordynacji podatkowej i ustawy o PIT.

Resort proponuje zmianę, zgodnie, z którą dochód z działów specjalnych produkcji rolnej ustalany będzie na podstawie rzeczywistych dochodów przy zastosowaniu ksiąg podatkowych (podatkowej księgi przychodów i rozchodów lub ksiąg rachunkowych), tak jak przy prowadzeniu działalności gospodarczej.

Według norm szacunkowych mogliby się rozliczać tylko podatnicy, których przychody w poprzednim roku nie przekroczyły równowartości 150 tys. euro. Natomiast po przekroczeniu limitu 1,2 mln euro obrotu rolnicy musieliby prowadzić księgi rachunkowe.

Z danych MF wynika, że w rozliczeniu za 2009 r. ponad 32 tys. podatników wykazało przychód z działów specjalnych produkcji rolnej.

Zdaniem Ireneusza Krawczyka, radcy prawnego i partnera z kancelarii podatkowej Irena Ożóg, jeżeli resort finansów uważa, że normy szacunkowe w działach specjalnych produkcji rolnej są za niskie, to powinien dostosować je do realnej dochodowości gospodarstw.

"Chodzi o to, aby nie powodować takiego ogólnego przeświadczenia, że tu jest jakiś niesamowity przywilej, z którego rolnicy korzystają. Kosztem ogółu społeczeństwa dodatkowo się bogacą" - powiedział.

Jego zdaniem dopiero po podniesieniu norm szacunkowych można zacząć mówić o ustaleniu progu obrotów. Krawczyk uważa, że 150 tys. euro jest limitem zdecydowanie za niskim.