Rolnicy protestowali 1 i 2 sierpnia przeciwko niskim cenom skupu zbóż i rzepaku, a także importowi rzepaku z Ukrainy. Rolnicy przyjechali do Grudziądza ponad 60 ciągnikami pod starostwo i wzięli udział w zgromadzeniu, po którym blokowali ruch samochodów. Pierwszego dnia przechodzili przez przejścia dla pieszych na ul. Piłsudskiego (droga nr 55) i ul. Gdyńskiej przy wjeździe na most przez Wisłę (droga nr 16), a drugiego dnia pojechali ciągnikami przez most i przez prawie godzinę blokowali skrzyżowanie dróg nr 16 i 91 w Dolnej Grupie k. Grudziądza.

- Przeciwko liderowi protestu skierowaliśmy wniosek o ukaranie do sądu, a w stosunku do uczestników protestu prowadzimy postępowanie. Dotarliśmy do kilkunastu osób z naszego terenu, biorących udział w proteście z powiatu grudziądzkiego. Zaproponowaliśmy mandaty karne za tamowanie i utrudnianie ruchu, wszyscy odmówili ich przyjęcia, więc sprawy zostaną skierowane do sądu - powiedział podinspektor Marek Mitura.

W związku tym, że część uczestników pochodzi z innych powiatów, postępowanie prowadzą też komendy z Nowego Miasta Lubawskiego (Warmińsko-Mazurskie) i Kwidzyna (Pomorskie).

Liderowi protestu za wyjście poza zakres i formę zgłoszenia zgromadzenia grozi do 14 dni aresztu, ograniczenie wolności lub grzywna do 5 tys. zł. Taryfikator mandatów za tamowanie i utrudnianie ruchu taryfikator mandatów przewiduje karę od 20 do 500 zł.

Z protestującymi rolnikami 2 sierpnia w Grudziądzu spotkał się wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk, który tłumaczył, że nie ma możliwości zagwarantowania cen skup i zakazania importu. Następnego dnia rolnicy petycję ze swoimi postulatami wręczyli goszczącemu w mieście prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.